W ocenie Sądu kwota 400 zł stanowi kwotę dotkliwą w wystarczającym stopniu, aby zdyscyplinować uczestniczkę do wykonywania orzeczenia sądu, a jednocześnie nie będzie dla niej stanowiła uszczuplenia budżetu w takim stopniu, aby prowadzenie gospodarstwa domowego stawało się niemożliwe lub w znacznym stopniu utrudnione.
Obowiązkiem dziecka jest pomagać rodzicom – mówi prawo. Badania potwierdzają, że udział malucha w domowych czynnościach rozwija je i wzmacnia. Należy jednak pamiętać, że dziecko jest przede wszystkim dzieckiem, które również ma swoje prawa. Należą mu się szacunek, wsparcie i przestrzeń do zabawy, beztroski i… popełniania błędów
Najlepsza odpowiedź Nie mam teściowej,ale podobny problem jest u mnie w z rodzicami i dziadkami. Rodzice się denerwują, bo zawsze musi wtrącać sie do wszystkiego babcia. Zawsze musi wiedzieć gdzie idę, ugotować mi obiad , wchodzić do mojego pokoju i robić mi porządek :( Kiedy pytam o coś rodziców ona odpowiada pierwsza i dziwi się potem dlaczego tata się złości. Żadne argumnty nie pomagają , bo na koniec mówi , że jest moją babcią i ma prawo mi pomagać. Tak więc u mnie w domu stosunki między moją babcią , teściową mojego taty sa bardzo oczywiście jest różnie. Często teściowe sa w porządku i pomagają kiedy trzeba , a nie wtrącają sie do wszystkiego . Odpowiedzi Nie mam jeszcze dziecka, ale moja przyszła teściowa jest wspaniałą osobą, wie że My już jesteśmi dorośli, szanuje mnie, i wątpie czy bardzo by ingerowała w wychowywanie nazych przyszłych pociech... wie że jakby co to przyjdziemy do niej :) EKSPERTGranna. odpowiedział(a) o 07:50 Teściowa się nie wrąca,bo nie mam teściowej,ale mama moja czasami wyraża głośniej swoje sama instynktownie wie jak się zająć teściowe i babcie zrazem przecież lepiej tego przejmuj się tym,musisz nauczyć się kompromisów,ale nie wściekaj się na teściową,one zawsze chcą dobrze...:) blocked odpowiedział(a) o 10:05 Wtrącała nagminnie ale już mam ten problem z głowy. Ten koszmar na szczęście nie wróci. blocked odpowiedział(a) o 10:06 Jeszcze nie urodziłam ale jak znam mamę mojego chłopaka to zapewne się będzie wtrącać. A moja mama ciągle mi powtarza "tylko nie pozwól sobą rządzić teściowej"Dlatego też nie będziemy mieszkać z jego mamą. Niebawem się wyprowadzimy do własnego mieszkanie. Na pewno nie dam się nikomu wtrącać. Będę pewnie prosić o pomoc ale nie pozwolę sobie wieść na głowę. ;) Anahit odpowiedział(a) o 23:00 Kiedyś się wtrącała a teraz już mniej wiadomo wkurzające to jest jak ktoś Ci mówi co masz robić a szczególnie teściowa moje dziecko więc to jest moja sprawa jak je wychowuje itp Xamila odpowiedział(a) o 21:08 Nie ukrywam nie mam wspaniałej teściowej jaką tylko można sobie wyobrazić tylko marudną dziwną mamy również dziecka jednak miejmy nadzieję iż to za niedługo się pewno nie dałabym sobą kierować co mam robić, jak, co kupić dziecku co nie etc. a wiem że jeśli pojawiłoby się w tym domu dziecko tak by właśnie tym urok ma co strzępić kobieta wie co jest dla dziecka najlepsze a nie starsza "pani".To samo mam ze swoją ... tylko w rozkazywaniu i rozplanowaniu obowiązków domowych grr... :-/ blocked odpowiedział(a) o 22:22 Nie mam teściowej,chyba całe zapytaj już o tym przyznam, że mój były miał wspaniałą się, że pomimo głupoty swojego syna będzie nas wspierała duchowo i jej super teściową,gorzej z mężem. blocked odpowiedział(a) o 11:29 Nie, ale to chyba dlatego, że nie poznałem jeszcze swojej potencjalnej teściowej. ; )PS: No i dzieci też nie mam, więc to też dlatego. : ) blocked odpowiedział(a) o 10:38 Moja teściowa często wtrąca się w to jak mam wychowywać z nią,mężem i córką na wymuszała na mnie jej nie kupię,bo jest za droga (kosztowała około 150 zł).Teściowa na mnie naskoczyła,że mam jej kupić-to jeszcze jej psuje mi córke i mam tego dość. blocked odpowiedział(a) o 12:35 Jestem nastolatką i wątpię, żeby moja przyszła teściowa się wtrącała. Mój chłopak ma wspaniałą matkę. Uważasz, że znasz lepszą odpowiedź? lub
Okazuje się, że dla dziecka ważniejsze staje się, co mówi jego idol, niż rodzic. 2014 Wychowanie dziecka we współczesnej rodzinie, Rodzina w nurcie współczesnych przemian,
co zrobic jak tesciowa sie wtraca w wychowywaniu dziecka? KOBIETA, 35 LAT ponad rok temu 7 sposobów, aby wychować szczęśliwe dziecko Na początek warto przyjrzeć się dlaczego to robi, a także postawić granice wobec zachowań i metod przez Państwa nieakceptowanych. Powinno to być zrobione po rozmowie i ustaleniu "wspólnego frontu" z mężem. To Państwo są rodzicami i głównymi wychowawcami dziecka, to Państwo także biorą za nie odpowiedzialność. By jednak ta strategia była skuteczna, ważne by w swoich postanowieniach byli Państwo razem i nawzajem się wspierali. 0 to rozległy i wielowątkowy na portalu niewiele pomoże,polecam konsultacje u DOŚWIADCZONEGO TERAPEUTY (moża też pracowac na skypie).pozdrawiam serdecznie Violetta Ruksza 0 Dzień dobry, podaje pani bardzo mało szczegółów. W jaki sposób się wtrąca, kiedy ma do tego okazję, jak pani reaguje, jak reaguje mąż itd. Myślę, że w takiej sytuacji należny najpierw ustalić z mężem wspólne stanowisko i następnie porozmawiać (wspólnie z mężem) z teściową i przedstawić jej swoje stanowisko, granice co do jej ingerowania w wychowanie dziecka. Pozdrawiam. 0 redakcja abczdrowie Odpowiedź udzielona automatycznie Nasi lekarze odpowiedzieli już na kilka podobnych pytań innych znajdziesz do nich odnośniki: Wtrącanie teściowej do wychowywania dziecka – odpowiada Mgr Justyna Piątkowska Jak połączyć miłość do partnera z wychowaniem dzieci? – odpowiada Mgr Agata Pacia (Katulska) Odmienne zdanie rodziców i jego wpływ na wychowanie dziecka – odpowiada Mgr Magdalena Golicz Skąd wziąć siły do wychowania trójki dzieci? – odpowiada Specjaliści Zespołu Emolium Jak postępować z mamą, która wtrąca się w wychowanie dzieci? – odpowiada Mgr Oliwia Mazelewska-Sokołowska Mieszkanie z rodzicami a rozwój dziecka – odpowiada Mgr Justyna Piątkowska Wspólna kąpiel rodziców z dziećmi – odpowiada Dr Anita Rawa-Kochanowska Problem z wychowaniem dziecka partnerki – odpowiada Mgr Marta Belka-Szmit Bunt u dwuletniego dziecka – odpowiada Mgr Bogumiła Konieczna Kłótnie w małżeństwie o wychowywanie dzieci – odpowiada Dr Marta Melka-Roszczyk artykuły
Maciej często wtrąca się w sprawy innych i udziela rad nieproszony, jednak wynika to zawsze ze szlachetnych pobudek i chęci niesienia pomocy. Jest bardzo altruistyczny. Zawsze staje po stronie słabszych i wkracza do akcji, kiedy widzi, że komuś dzieje się krzywda. Nawet u nowopoznanych osób szybko wzbudza zaufanie.
Forum: Tematy, których nie znalazłam w forum Napisze Wam jaki mam problem i to własnie z moimi w pazdzierniku przeprowadzili się do naszej miejscowosci,żeby byc blizej wnuczkow(mamy troje dzieci), zeby mogli pomoc,aby nam było łatwiej. Myslałam, ze pojde do pracy,a oni zajmą się Patim (10mies),takie były plany i byłoby tak gdyby nie fakt,że we wszystko się wtrącają,a szczegolnie w wychowanie dzieci,a co najgorsze mowią to przy dzieciach. Jestem załamana i dlatego postanowiłam napisac i zapytac jak Wy sobie radzicie w takich sytuacjach. Nagadują na mojego męża przy dzieciach,kiedy dzieci wejdą w drzwi pytają czy tata je bije,uzywaja na jego temat obrazliwych tym tematem załamana,a tymbardziej ze zawsze skłonni byli pomagac,a teraz mam wrazenie, ze chcą rozwalic nasz związek. Ja probowałam rozmawiac z nimi na rozne sposoby,ale jest w nich tyle nienawisci, ze ja jestem w pmoja prosba,aby się nie wtrącali,że jest nam dobrze konczy sę z nimi awanturą. Jakie są WAsze relacje i jak sobie radzicie z natrętnymi rodzicami,ktorzy wchodzą z butami w Wasze zycie. Pozdrawiam. ania (Paula11l, Wercia4l, Patryk30kwitenia2005)
Wychowanie – całokształt wpływów wychowawcy na wychowanka, który ma na celu ukształtowanie człowieka pod względem fizycznym, moralnym i umysłowym. W szerokim znaczeniu – wychowanie to wszelkie zjawiska związane z oddziaływaniem środowiska społecznego i przyrodniczego na człowieka, kształtujące jego tożsamość, osobowość
Witam, mam problem. Wychowuje 13-miesięcznego synka. Mieszkamy z partnerem u jego rodziców i tu właśnie zaczynają się schody. Matka mojego chłopaka ciągle mi „doradza”. Na każdym kroku mówi mi, co mam robić z dzieckiem, co mam mu gotować, jak go ubierać. Z racji tego, iż mieszkamy blisko rodziny męża to tego typu rady słyszę prawie codziennie, od każdego członka ich rodziny. Kiedyś mój syn zachorował. Miał gorączkę i bardzo płakał. Postanowiłam, że jedziemy do lekarza. Z racji tego, iż nie posiadam prawa jazdy, zawieść nas miała ciotka. Okazało się, że fotelik jest w samochodzie, którym mój partner pojechał do pracy. Postanowiłam więc, że nie mam zamiaru narażać życia mojego dziecka i jechać 15 km bez fotelika, że zaczekam aż wróci partner z pracy i pojedziemy na pogotowie. Wtedy rozpętała się burza. Najpierw teściowa wpadła z pretensjami, jak tak mogę, przecież dziecko jest chore i natychmiast powinnam jechać z nim do lekarza, a nie wymyślać, że nie pojadę bez fotelika. Potem zadzwoniła do mnie jej matka z płaczem, żebym jechała z małym do lekarza, bo przecież jest chory. Mogę go trzymać na kolanach, a nie w jakimś foteliku. I tak jest w każdej sprawie. Każda moja decyzja jest obgadana przez całą ich rodzinę. Nic nie przechodzi bez echa. Jestem już tym wszystkim naprawdę zmęczona. Coraz szybciej się denerwuje i niestety tracę cierpliwość też do mojego synka. Moje pytanie brzmi, jak sobie z tym radzić? Co mam zrobić, żeby się tym wszystkim tak nie przejmować? Nadmienię też, że rozmowa z teściową jest bezskuteczne. Ona tylko na chwilę przestaje się wtrącać, a potem znowu zaczyna swoje. Zresztą jest typem człowieka, który wszystko wie najlepiej i na wszystkim zna się najlepiej, a cała reszta świata to banda kretynów i idiotów. Dzień dobry, opisana przez Panią sytuacja musi być bardzo trudna. W psychologii dotyczącej rodziny wiele się pisze i mówi o tym, jak ważne jest, aby młoda para miała szansę stworzyć swoją rodzinę niezależnie i po swojemu. Jeśli mieszka się z rodzicami jednej ze stron, zadanie to jest utrudnione, ponieważ równocześnie jest się w roli dziecka, partnera i rodzica. Dochodzą tzw. konflikty lojalnościowe, czyli po czyjej stanąć stronie – swojej, partnerki czy mamy? Dodatkowo moment urodzenia dziecka często jest chwilą, gdy mamy, babcie i inni członkowie rodziny z dobrych chęci doradzają nam. Nie dają szansy odnaleźć się w roli mamy. Jest to moment, kiedy warto zacząć stawiać jasne granice w asertywny sposób. Pytanie jak w tej niełatwej sytuacji odnajduje się Pani partner – czy rozmawiacie Państwo ze sobą o tym? Czy macie wspólne założenia, jak sobie z tym radzić? Czy może jest to źródłem konfliktów między Państwem, albo jest Pani z tym sama? To ważne, żeby jako para i rodzice umieć stawiać granice bliższej i dalszej rodzinie w kwestiach wychowania dziecka. I bardzo ważne, aby robić to wspólnie. Omówić jakie jest Wasze stanowisko wobec wychowania dziecka i konsekwentnie przedstawiać je rodzinie. To jest zadanie dla pary – dla Pani i partnera, nie jedynie dla Pani. to poradnia psychologiczna, której misją jest pomoc rodzinom w pokonywaniu kryzysów, ze szczególnym uwzględnieniem pracy z parami i małżeństwami, które znajdują się w sytuacji około rozwodowej. nie mediuje rozwodów, zawsze walczymy o uratowanie związku i rodziny.
Rodzina jest pierwszym środowiskiem wychowawczym dziecka. To w tym środowisku stawia ono pierwsze kroki, nabywa pierwsze umie-jętności. Rodzice mają ogromny wpływ na kształtowanie osobowości swojego dziecka. Jest to odpowiedzialność, do której można i trzeba się dobrze przygotować. Rodzina stanowi pewną małą społeczność, w któ-
Informujemy, że Tablice na serwisie wyświetlane są w wersji ustatecznionej. Ustatecznienie Tablic oznacza brak możliwości logowania oraz dodawania nowych postów i wątków. Jeżeli chcesz usunąć wpis z Tablicy, prosimy o kontakt z Działem Obsługi Klienta: bok@ Kobieta - gorące dyskusje › Dziecko › Rodzice Radzą Odpowiedzi 13 Użytkownik , 7 kwi 11 17:23 A jakie są nagrody za dobre odpowiedzi? Użytkownik , 7 kwi 11 17:25 ja mysle , ze jesli chodzi o male dzieci no powiedzmy do trzech lat to nawet nie mozna mowic o zlym , czy dobrym wychowaniu. przeciez to dopiero poczatek staran o to zeby dziecko w przyszlosci bylo dobrze wychowane. Kazdy kto ma dzieci wie, ze roznie sie zachowuja i ze jedno zwrocenie uwagi nie spowoduje ze wiecej sie tak nie zachowaja. Wychowanie dziecka to dluga i ciezka praca. Użytkownik , 7 kwi 11 17:40 jesi czterolatek przeklina jak szewc, pluje po katach, a na matke mowi ci..... znam taki przypadek. to nie oznaka nieokielznanego charakteru tylko zwykle nasladowanie, czegos co widzi na co dzien. Użytkownik , 7 kwi 11 17:47 nienawidze jak dziecko wymusza placzem byle czego drzác sie na caly wtedy mama zabiera starszemu bratu i da mlodszemu bo przecierz on jest malutki,na zakupach zuca sie na ziemie bo jak mama mu niekupi to bedzie zle,nie nie tego nienawidze to moim zdaniem jest zle wychowanie ja bym takie dziecko nauczykla umia sie zachowac i przechodzic obojetnie kolo zabawki ale powiecmy ze kazda mama jest inna pa Użytkownik , 7 kwi 11 18:02 myslę że buziak...zgadłam? co dostanę? ue?to tu są quizzy z nagrodami że tak pytasz o nagrody? Użytkownik , 7 kwi 11 21:33 Moje ma czegoś takiego jak złe wychowanie. Dzieci biorą przykład z dorosłych. Obserwują na codzień nie tylko zachowanie rodziców, ale również innych osób. Są doskonałymi dajmy na to dziecko słyszy, że rodzice powiedzą brzydkie słowo, to należy się spodziewać, że w niedługim czasie z ust dziecka też takie słówko usłyszymy. Czy wtedy należy mówić o złym wychowaniu?Dorośli często rozmawiają przy dzieciach o sprawach innych osób. Mowią , ta osoba jest głupia, beznadziejna. Wydaje się, że dziecko nie słyszy, a pociecha za chwilę powtarza to samo. Czy to jest złe wychowanie?Albo płacz podczas zakupów. Dziecko widzi, że rodzice robią zakupy, wkładają do kosza to czy owo. Nie ma się co dziwić dziecku, że i ono chce włożyć pewne produkty. Dla nas niepotrzebne, dla dziecka najważniejsze. Tym bardziej, że te cholerne reklamy robią wodę z mózgu. Sikające lalki, pieski i kotki interaktywne. Albo chomiczki zu zu petz. Płacz jak rodzic nie zabawek albo nie dzielenie się nimi też nie świadczy o złym wychowaniu. Zwyczajnie dzieci bronią swojego terytorium. Tak jak zależy od relacji rodzinnych. Czy rodzice są spokojni, jednomyślni w wychowaniu. Czy babcia jedna albo druga się nie wtrąca. Bo jak babcia powie w obecności dziecka tak, a rodzice nie to wiadomo, że dziecko będzie chciało takową sytuacje wykorzystać. Złe wychowanie? Nie... Raczej małe czynników można by wymieniać setki. Można przytaczać najróżniejsze moje zdanie jest takie- Jaki dorosły, takie Użytkownik , 7 kwi 11 21:52 Mnie się wydaje, że tutaj trzeba rozróżnić obiektywne złe zachowanie od karania, dezaprobaty za mianowicie-dziecko bije, krzyczy, przeklina etc-obiektywnie JEST to nieodpowiednie, złe zachowanie. Jednak nie jest to "złe" zachowanie w sensie, takie, za które trzeba karać czy osądzać-ponieważ dziecko jeszcze nie wie, nie rozumie, że to jest "złe" czy społecznie więc przez Ciebie zachowania są wg mnie złe, ale nie można mieć pretensji do małego dziecka, że kopiuje czyjeś zachowanie czy bada granice i nazywać je złym wiem, czy udało mi się zrozumiale się wysłowić;) Użytkownik , 7 kwi 11 23:00 Przepraszam za wypowiedź nie do końca w temacie, przeczytałam "zachowanie" zamiast "wychowanie". Użytkownik , 7 kwi 11 23:08 Dla mnie złe zachowanie a złe wychowanie to dwa rózne światy... złe zachowania wlasnie nie koniecznie świadczą o złym że o złym wychowaniu możemy mówić w "starszym" wieku dziecka... w wieku kiedy samo potrafi pojąć co dobre a co złe i wtedy kiedy mimo wszystko wybiera to złe... a złe wychowanie to zazwyczaj zle nawyki 2 latek pokaże język jest to złe zachowanie ale jesli zrobi to 6 latek to juz będzie dla mnie złym mniej jednak też nie zawsze...Inny przykład:Jeśli 2 latek nazwie mnie idiotką zapewne usłyszał to (słowo) np. w domu i z odrobiną chęci szybko się go tego oduczy - nazwiemy to zlym zachowaniem ale jesli 6 latek zrobi to samo - jest już źle wychowany. Wszystko sprowadza się do wieku i przyzwolenia rodziców. Użytkownik , 7 kwi 11 23:28 To naprawdę zależy od wieku dziecka. Małe dziecko jest to pojęcie dośc względne-bo dla jednych i drugich może oznaczac inny wychowanie-cóż tu każdy ma swoje poglądy. Nie uważam za źle wychowane dziecko, które np chce się bawic i bawi się biegając i wdrażając w życie swoje pomysły-niech będą naprawdę zaskakujące-ale po zwróceniu mu uwagi raz lub drugi zachowuje się odpowiednio lub mówi ciszej by nie przeszkadzac- natomiast dziecko które biega i krzyczy pomimo uwag dorosłych i bije i pluje już tak. Użytkownik , 8 kwi 11 06:15 Zrobiłaś to Użytkownik , 8 kwi 11 14:39 podobnie jak moi poprzednicy,że w przypadku małych dzieci trudno mówić o złym wychowaniu. To jeszcze za wczesnie na takie stwierdzenie. Można zauwazyć juz pierwsze oznaki błędów wychowawczych popełnianych przez rodziców,ale zanim dziecko całkiem dorośnie i jego postepowanie oraz zachowanie bedzie już świadome skłaniałabym sie bardziej w stronę okreslenia "złego zachowania" oznacza złe zachowanie według mnie? W przypadku małych dzieci mam sporą tolerancję na ich "wybryki". Dziecko również może mieć gorsze dni, gorzej się czuć czy po prostu mieć nadmiar energii do rozładowania. Traktuję to jako chwilowe wybryki i nie robię z tego zagadnienia. Nie jest dla mnie złym wychowaniem sytuacja w której np. jedno dziecko zaczepia drugie, sypnie w niego piaskiem czy nawet uderzy. Dzieci robia takie rzeczy nieświadomie, pod wpływem emocji. Rola nasza, jako rodziców i opiekunów to zwrócić takiemu dziecku uwagę,że źle się zachowuje im że nalezy to drugie dziecko jednak widze dzieci bijace czy plujące na dorosłych, rzucające się na podłogę z wrzaskiem przy każdej próbie odmowy z ich strony i nie zwracajace uwagi na jakiekolwiek próby tłumaczenia,że źle postepuje to już według mnie nie jest ok. Tutaj widzę już błędy wychowawcze,które kiedys w przyszłości mogą przerodzić się w cos bardziej to tylko dzieci-my dorosli musimy wskazywac im własciwy sposób postepowania, uczyć jak należy się zachowywać,co i kiedy wolno,a czego absolutnie nie. Być wymagającym,ale i wyrozumiałym przyjacielem,który dobrze i madrze wychowuje. Użytkownik , 8 kwi 11 16:07 Myślę ze u małych dzieci nie można powiedzieć że jest źle wychowane raczej źle miałam koleżankę która dawała 3 latniemu chłopcu do zabawy garnki,łyżki i tym dnia przyszła do mnie z dzieckiem ,mały skakał po fotelach na co zwróciłam uwagę matce,przeniosłyśmy się do kuchni a wtedy mały zażyczył sobie garnki do że powinnam mu dać to będziemy miały ja nie miałam takiego samego zdania i szybko pożegnałam znajomą i powiedziałam że następnym razem ma przyjść bez dziecka,bo moim zdaniem to dziecko było źle syn jak był mały i byliśmy z wizytą to grzecznie siedział na jednym zaczynał się nudzić to po prostu wychodziliśmy.
Pozytywne uczucia, wysokie wymagania, względna swoboda i przewaga nagród w wychowaniu dziecka zwiększa „wychowanie bez porażek” (Gordon T. 1991), wrogość lub obojętność w stosunku do dziecka, brak wymagań, częste karanie prowadzi do zaburzeń w funkcjonowaniu człowieka, do zachowań antyspołecznych, wrogości i przestępczości.
Strony 1 Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź 1 2021-06-20 14:12:36 Ostatnio edytowany przez IsaBella77 (2021-06-20 14:35:15) Paula567 Niewinne początki Nieaktywny Zarejestrowany: 2021-06-20 Posty: 9 Temat: Wtrącanie się rodziny w związekWitam wszystkich,Moje problemy w związku pojawiły się wtedy, kiedy mojemu tacie zaczęło sie nic nie podobać.. Z moim chłopakiem jestesmy ze sobą od 1 roku i kilku miesięcy. Mój chłopaks ma 23 lata i studiuje prawo a ja mam 22 lata i studiuję kosmetologię. Najgorszym problemem u mojego taty jest to, że nocował, że zasnęliśmy podczas wspólnie oglądanego filmu, że wziął mnie na kolana, że mnie pocałował czy też przytulił. Nie zgadza się na żaden wspólny wyjazd, ale ja nie ulegam, robię tak jak ja uważam, bo to jest moje życie i chcę sobie z nim ułożyć nasz mały świat. Jakiś czas temu podjęliśmy z chłopakiem decyzję o naszej wspólnej wyprowadzce, mało tego że mój tata jest wszystkiemu przeciwny to też mieszkanie razem się nie podobało, gdzie nie zaszłam w ciążę więc dla mnie to jest jakiś kuriozum, z tego względu że w mojej rodzinie moje kuzynostwo żyje bez ślubu i żaden z rodziny nie ma nic przeciwko, owszem może na początku trochę stawiali opór, ale z czasem akceptowali to i nadal akceptują. A u mnie jest wiecznie wojna, że bez ślubu, że to nie po katolicku etc etc...Z tym, że to jest tak że pary chcą się lepiej poznać, żeby poznać swoje zalety i wady, swoje nawyki etc etc.. Ale to też w ogole nie przemawia. Nawet nie podobało się to, że jeżdżę do chłopaka i nocuję u niego ale nie siedzę u niego jakoś mega długo.. dzień max dwa i wracam, według mojej rodziny to jest wulgaryzm itd... Z czym się nie zgadzam...Najgorzej boli to, że Twoja własna rodzina wyzywa Cię od najgirszych mimo, że niczego złego nie robisz...Pomóżcie mi i doradźcie, co mam robić i jak dotrzeć...Bo nie chcę by się mój związek rozsypał, tym bardziej że jeżeli to się rozsypie mój tata będzie ingerował mi w każdy inny...A ja nie mogę na to pozwolic.. Liczę na wasze rady... 2 Odpowiedź przez Istotka6 2021-06-20 14:20:19 Istotka6 Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zarejestrowany: 2017-04-30 Posty: 2,146 Odp: Wtrącanie się rodziny w związek Może po prostu się wyprowadz i tyle. Rodzina z czasem się z tym pewnie pogodzi. Póki widzi Twój tata że ma "władze" to będzie z tego korzystał. Jesteś osobą dorosłą, to też możesz decydować o swoim życiu. Korzystaj z tego. Po pewnym czasie kiedy emocje opadną możesz porozmawiać z rodziną o tym Nie ma rewolucji, jeśli nie ma buntu. 3 Odpowiedź przez Wielokropek 2021-06-20 14:29:11 Wielokropek 100% Netkobieta Nieaktywny Zarejestrowany: 2011-03-01 Posty: 26,044 Odp: Wtrącanie się rodziny w związek Każdy może mieć swój system wartości, swoje zdanie i nie każdemu musi system wartości innej, choćby najbliższej, osoby odpowiadać. Tak też jest w Twej do wyboru dwie drogi:1. podporządkować się wartościom i zdaniu ojca2. żyć zgodnie ze swą hierarchią wartości. Obie drogi mają zalety i wady, niezależnie od dokonanego przez Ciebie wyboru, poniesiesz - jak zawsze i wszyscy - od ojca tego samego, czego on oczekuje od Ciebie; on też chce do Ciebie dotrzeć. Jeśli ktoś chce, znajdzie ktoś nie chce, znajdzie powód."Sztuka życia polega na tym, by dostrzec swoje ograniczenia i słabości." Robert Rutkowski 4 Odpowiedź przez Paula567 2021-06-20 14:42:24 Paula567 Niewinne początki Nieaktywny Zarejestrowany: 2021-06-20 Posty: 9 Odp: Wtrącanie się rodziny w związekAle ja nie chcę się nikomu podporządkowywać, tym bardziej że powinien zrozumieć to że chcę sama o sobie decydować, to że jestem odpowiedzialna i umiem wyciągać wnioski ze źle podjętych decyzji... Właśnie w treści jest, że się wyprowadziliśmy i wróciliśmy, bo straciłam pracę itd..ale wiem teraz że to był bład...Nie wiem jak z nim rozmawiać i jakich argumentów użyć, żeby odpuścił. On nie jest jakoś towarzyski i nie chce poznac rodziców mojego...Jego też dużo kosztuje starcie z moim ojcem..ale nie chcę go stracić...Czy u kogoś z Was był podobny problem? Jak sobie z tym poradziliscie?...Nie dajemy rady.... 5 Odpowiedź przez Wielokropek 2021-06-20 14:44:39 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2021-06-20 14:45:25) Wielokropek 100% Netkobieta Nieaktywny Zarejestrowany: 2011-03-01 Posty: 26,044 Odp: Wtrącanie się rodziny w związek Odpuść Ty. Odpuść potrzebę kontaktów z ojcem, odpuść potrzebę akceptacji Twych wyborów. Stań się niezależną psychicznie.***I zrozum, że możesz sama o sobie decydować. Jeśli ktoś chce, znajdzie ktoś nie chce, znajdzie powód."Sztuka życia polega na tym, by dostrzec swoje ograniczenia i słabości." Robert Rutkowski 6 Odpowiedź przez Paula567 2021-06-20 14:54:59 Paula567 Niewinne początki Nieaktywny Zarejestrowany: 2021-06-20 Posty: 9 Odp: Wtrącanie się rodziny w związek Wielokropek napisał/a:Odpuść Ty. Odpuść potrzebę kontaktów z ojcem, odpuść potrzebę akceptacji Twych wyborów. Stań się niezależną psychicznie.***I zrozum, że możesz sama o sobie decydować. Czyli nawet nie podejmować próby rozmowy, żeby po prostu sobie odpuścił ingerowanie w moje życie, bo to i tak nic nie da tak? Żeby się oduzależnić i iść własną drogą? Ale nie wiem, czy mam na tyle sił by się podnieść... 7 Odpowiedź przez Wielokropek 2021-06-20 14:59:30 Wielokropek 100% Netkobieta Nieaktywny Zarejestrowany: 2011-03-01 Posty: 26,044 Odp: Wtrącanie się rodziny w związek A upadłaś, że myślisz o podniesieniu się? Do Ciebie należy wybór, bo nie można być trochę w ciąży, bo nie można zjeść ciastko i dalej mieć to ciastko. Chcesz być niezależną lub zależną wtedy, gdy Ci to pasuje, a ojciec ma się do Twych 'chceń' dostosować. Przytomności życzę. Jeśli ktoś chce, znajdzie ktoś nie chce, znajdzie powód."Sztuka życia polega na tym, by dostrzec swoje ograniczenia i słabości." Robert Rutkowski 8 Odpowiedź przez Paula567 2021-06-20 15:09:33 Paula567 Niewinne początki Nieaktywny Zarejestrowany: 2021-06-20 Posty: 9 Odp: Wtrącanie się rodziny w związek Wielokropek napisał/a:A upadłaś, że myślisz o podniesieniu się? Do Ciebie należy wybór, bo nie można być trochę w ciąży, bo nie można zjeść ciastko i dalej mieć to ciastko. Chcesz być niezależną lub zależną wtedy, gdy Ci to pasuje, a ojciec ma się do Twych 'chceń' dostosować. Przytomności prostu chodzi mi o to, żeby dał mi wolność wyboru, decydować o sobie i moim związku i nie gnębił mnie. 9 Odpowiedź przez Wielokropek 2021-06-20 15:15:01 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2021-06-20 15:15:34) Wielokropek 100% Netkobieta Nieaktywny Zarejestrowany: 2011-03-01 Posty: 26,044 Odp: Wtrącanie się rodziny w związek Masz wolność wyboru, możesz decydować o sobie, możesz decydować o swym związku. Możesz nie słuchać tego, co na temat Twych wyborów sądzi ojciec, możesz zrezygnować z kontaktów z ojcem, wtedy nie będziesz raz kolejny proszę byś zobaczyła, że oczekujesz od ojca tego, czego on oczekuje od Ciebie. Jeśli ktoś chce, znajdzie ktoś nie chce, znajdzie powód."Sztuka życia polega na tym, by dostrzec swoje ograniczenia i słabości." Robert Rutkowski 10 Odpowiedź przez Lady Loka 2021-06-21 00:34:44 Lady Loka Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zawód: Ciasteczkowa Morderczyni Zarejestrowany: 2016-08-01 Posty: 17,073 Wiek: w sam raz. Odp: Wtrącanie się rodziny w związek Paula567 napisał/a:Wielokropek napisał/a:A upadłaś, że myślisz o podniesieniu się? Do Ciebie należy wybór, bo nie można być trochę w ciąży, bo nie można zjeść ciastko i dalej mieć to ciastko. Chcesz być niezależną lub zależną wtedy, gdy Ci to pasuje, a ojciec ma się do Twych 'chceń' dostosować. Przytomności prostu chodzi mi o to, żeby dał mi wolność wyboru, decydować o sobie i moim związku i nie gnębił to on Ci zabrał wolność wyboru? Jesteś dorosła, weź odpowiedzialnosć za swoje życie, wyprowadźcie się i zacznijcie żyć jak dorośli ludzie, a nie tak, że tu śpisz u rodziców, a za chwilę dwa dni Cię nie ma, bo nocujesz u niego, a za chwile dwa dni on jest na głowie u Twoich jesteś w stanie podejmować własne decyzje, to bierz za nie odpowiedzialność zamiast oczekiwać, że wszyscy je zaakceptują i przyklasną. Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub zawieszone. 11 Odpowiedź przez 2021-06-21 07:01:43 Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zarejestrowany: 2019-08-10 Posty: 2,874 Wiek: 29 Odp: Wtrącanie się rodziny w związek Prawda jest taka, ze Ty musisz w koncu zaakceptowac fakt, ze Twoj ojciec zdania nie zmieni i charakteru tez nie. 'To go back, you must go through yourself, and that way no man can show another.' 12 Odpowiedź przez Paula567 2021-06-21 09:19:46 Paula567 Niewinne początki Nieaktywny Zarejestrowany: 2021-06-20 Posty: 9 Odp: Wtrącanie się rodziny w związek napisał/a:Prawda jest taka, ze Ty musisz w koncu zaakceptowac fakt, ze Twoj ojciec zdania nie zmieni i charakteru tez skoro zdania nie zmieni to nie ma już córki. Ale jestem dorosła i chcę żyć normalnie. Bez niczyjego ingerowania. Po swojemu. 13 Odpowiedź przez Paula567 2021-06-21 09:29:10 Paula567 Niewinne początki Nieaktywny Zarejestrowany: 2021-06-20 Posty: 9 Odp: Wtrącanie się rodziny w związek Lady Loka napisał/a:Paula567 napisał/a:Wielokropek napisał/a:A upadłaś, że myślisz o podniesieniu się? Do Ciebie należy wybór, bo nie można być trochę w ciąży, bo nie można zjeść ciastko i dalej mieć to ciastko. Chcesz być niezależną lub zależną wtedy, gdy Ci to pasuje, a ojciec ma się do Twych 'chceń' dostosować. Przytomności prostu chodzi mi o to, żeby dał mi wolność wyboru, decydować o sobie i moim związku i nie gnębił to on Ci zabrał wolność wyboru? Jesteś dorosła, weź odpowiedzialnosć za swoje życie, wyprowadźcie się i zacznijcie żyć jak dorośli ludzie, a nie tak, że tu śpisz u rodziców, a za chwilę dwa dni Cię nie ma, bo nocujesz u niego, a za chwile dwa dni on jest na głowie u Twoich jesteś w stanie podejmować własne decyzje, to bierz za nie odpowiedzialność zamiast oczekiwać, że wszyscy je zaakceptują i nie jest do końca tak, że on jest na głowie u moich rodziców. Od jakiegoś czasu przestał do mnie przyjeżdżać, bo są stale afery i stale się nie podoba. Jak już wcześniej wspominałam nocował, ale to na początku związku, po aferze w środku nocy, że to nie hotel pomyślał że nie jest mile widzianu etc etc... Bardzo bym chciała by się obaj dogadali... Bo też jest kwestia tego, że zupełnie nie akceptuje tego że razem się wyprowadziliśmy...więc nas jakby obu nienawidzi...tyle, że sami tego chcieliśmy i nie musiałam nikogo pytać o zgodę etc... 14 Odpowiedź przez 2021-06-21 09:46:36 Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zarejestrowany: 2019-08-10 Posty: 2,874 Wiek: 29 Odp: Wtrącanie się rodziny w związek Paula567 napisał/a: napisał/a:Prawda jest taka, ze Ty musisz w koncu zaakceptowac fakt, ze Twoj ojciec zdania nie zmieni i charakteru tez skoro zdania nie zmieni to nie ma już córki. Ale jestem dorosła i chcę żyć normalnie. Bez niczyjego ingerowania. Po tak, ale wiesz o tym, ze marnujesz czas i energie przez caly ten czas kiedy myslisz, ze jest szansa, ze zmieni zdanie i bedzie sie dogadywac? 'To go back, you must go through yourself, and that way no man can show another.' 15 Odpowiedź przez Lady Loka 2021-06-21 09:49:00 Lady Loka Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zawód: Ciasteczkowa Morderczyni Zarejestrowany: 2016-08-01 Posty: 17,073 Wiek: w sam raz. Odp: Wtrącanie się rodziny w związek Paula567 napisał/a:Lady Loka napisał/a:Paula567 napisał/a:Po prostu chodzi mi o to, żeby dał mi wolność wyboru, decydować o sobie i moim związku i nie gnębił to on Ci zabrał wolność wyboru? Jesteś dorosła, weź odpowiedzialnosć za swoje życie, wyprowadźcie się i zacznijcie żyć jak dorośli ludzie, a nie tak, że tu śpisz u rodziców, a za chwilę dwa dni Cię nie ma, bo nocujesz u niego, a za chwile dwa dni on jest na głowie u Twoich jesteś w stanie podejmować własne decyzje, to bierz za nie odpowiedzialność zamiast oczekiwać, że wszyscy je zaakceptują i nie jest do końca tak, że on jest na głowie u moich rodziców. Od jakiegoś czasu przestał do mnie przyjeżdżać, bo są stale afery i stale się nie podoba. Jak już wcześniej wspominałam nocował, ale to na początku związku, po aferze w środku nocy, że to nie hotel pomyślał że nie jest mile widzianu etc etc... Bardzo bym chciała by się obaj dogadali... Bo też jest kwestia tego, że zupełnie nie akceptuje tego że razem się wyprowadziliśmy...więc nas jakby obu nienawidzi...tyle, że sami tego chcieliśmy i nie musiałam nikogo pytać o zgodę etc...Ja bym nie szla w tak mocne slowa, ze on od razu Was prostu albo zyj po swojemu, albo szukaj u innych potwierdzenia, ze to, co robisz jest ok. Poki co Ty szukasz potwierdzenia w innych zamiast w sobie, a to nie jest dobry kierunek dla doroslego czlowieka. Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub zawieszone. 16 Odpowiedź przez szybkilopez 2021-06-21 10:25:52 szybkilopez Powoli się zadomawiam Nieaktywny Zarejestrowany: 2020-12-12 Posty: 51 Odp: Wtrącanie się rodziny w związek Paula567 napisał/a:Najgorszym problemem u mojego taty jest to, że nocował, że zasnęliśmy podczas wspólnie oglądanego filmu, że wziął mnie na kolana, że mnie pocałował czy też przytulił. Nie zgadza się na żaden wspólny wyjazd, ale ja nie ulegam, robię tak jak ja uważam, bo to jest moje życie i chcę sobie z nim ułożyć nasz mały ładnie to wszystko napisałaś, ale mam wrażenie że mimo twojej "pełnoletności" jesteś ciągle dzieckiem. Osobiście uważam że jeśli przywozisz chłopaka do również twojego twojego domu, ale jednak domu twoich rodziców to powinnaś dostosować się do ich reguł gry. Twój ojciec ma takie poglądy jakie ma i wygląda na to że ich nie zmieni. Nie możesz oczekiwać od osoby która jest wychowana w wierze katolickiej że nagle zmieni swoje poglądy odnośnie np. spania ze sobą przed ślubem. Ja wiem że to jest akurat głupota że rodzice kładą dwoje młodych ludzi (chłopak u dziewczyny, dziewczyna u chłopaka)spać osobno pomimo tego że przecież razem mieszkają i wiadomo że mieszkając ze sobą pacierza raczej nie odmawiają, niestety tak to już jest i musisz się z tym pogodzić. Zwłaszcza że studiując raczej nie jesteś samodzielna i ojciec Ci za te studia jakoś płaci (mieszkanie, utrzymanie).Jeśli czujesz że ta sytuacja Ci nie odpowiada, żaden problem. Wyprowadzasz się z domu, przestajesz utrzymywać kontakt z rodzicami, pracujesz sama na siebie. Wtedy twoje życie należy tylko do Ciebie. Ale niestety to trudne, znacznie łatwiej "nagiąć" rzeczywistość do swoich oczekiwań niż dostosować się do rzeczywistości. No ale cóż wybór należy do Ciebie. 17 Odpowiedź przez Majk645 2021-06-21 11:02:08 Majk645 Net-facet Nieaktywny Zarejestrowany: 2021-06-04 Posty: 36 Odp: Wtrącanie się rodziny w związekszybkilopez czyli wychodzi na to, że rodzice to co mówią to zawsze tak ma być, nie mają prawa rozmawiać z dziećmi i słuchać ich zdania? Przecież to absurd. Nikt normalny nie będzie tak się zachowywał wobec własnego dziecka i partnera - wyprowadzka, ok, jest sposobem ale u takiego rodzica to raczej niewiele to zmieni bo ciągle będzie miał nienawiść i problem o cokolwiek. Bez przesady z tą akceptacją toksyczności rodziców. 18 Odpowiedź przez szybkilopez 2021-06-21 13:10:26 szybkilopez Powoli się zadomawiam Nieaktywny Zarejestrowany: 2020-12-12 Posty: 51 Odp: Wtrącanie się rodziny w związek Majk645 napisał/a:szybkilopez czyli wychodzi na to, że rodzice to co mówią to zawsze tak ma być, nie mają prawa rozmawiać z dziećmi i słuchać ich zdania? Przecież to absurd. Nikt normalny nie będzie tak się zachowywał wobec własnego dziecka i partnera - wyprowadzka, ok, jest sposobem ale u takiego rodzica to raczej niewiele to zmieni bo ciągle będzie miał nienawiść i problem o cokolwiek. Bez przesady z tą akceptacją toksyczności na to że Ona jest u Nich, a nie Oni u Niej. I co nazywasz toksycznością ?. To że ojcu który ją utrzymuje (autorka nie odpowiedziała, ale jestem pewny że tak jest).Nie podobają się pewne zachowania. To jest twoim zdaniem toksyczny rodzic ?. Powtarzam jeszcze raz usamodzielniamy się i żyjemy jak chcemy. Albo jesteśmy na garnuszku rodziców i liczymy się z ich zdaniem. To jest bardzo prosta prawda życiowa. Ale żeby to zrozumieć trzeba po prostu dorosnąć i mieć za sobą jakieś doświadczenie życiowe. A ani autorka wątku ani Ty drogi Oponencie takiego doświadczenia nie macie. Bo jakie można mieć doświadczenie mając 25 albo 22 lata-żadne, jesteście dorośli (tak wam się zdaje) tylko metrykalnie. 19 Odpowiedź przez Majk645 2021-06-21 16:26:06 Ostatnio edytowany przez Majk645 (2021-06-21 16:27:45) Majk645 Net-facet Nieaktywny Zarejestrowany: 2021-06-04 Posty: 36 Odp: Wtrącanie się rodziny w związekOk, rozumiem Twoje zdanie i nie neguje. Ja tylko patrzę z perspektywy takiej, że rodzice dają mi wolność, której moja była nie miała u siebie w domu i była podporządkowana, że każde polecenie rodziców wykonywała natychmiast a próby wypowiedzenia własnego zdania kończyły się właśnie takimi tekstami - możesz iść na swoje i robić co chcesz - zamiast próby rozmowy i dojścia do wspólnego kompromisu. To jest wychowanie w stylu albo robisz tak jak chce albo wypad? Przecież rodzice sami decydowali się na potomstwo i chyba nie po to, żeby komuś mówić jak ma żyć tylko wspierać w samodzielnych decyzjach, niezależnie czy mieszka się z rodzicami czy nie. Toksycznością nazywam właśnie takie zachowanie, że albo robisz jak ja chce albo wypad. Potem ludzie mają problem całe życie z zaufaniem i rozmową z własną rodziną i się temu nie dziwię bo to jest zerowe wsparcie w decyzjach. Znam pary, które mieszkają ciągle z rodzicami i mimo to potrafią wzajemnie u siebie nocować (studia plus praca) a nawet z rodzicami partnerów wyjeżdżają na wakacje i potrafią się dogadywać mimo wcześniejszych spięć. 20 Odpowiedź przez Malineczka00 2021-06-21 23:33:46 Malineczka00 Cioteczka Dobra Rada Nieaktywny Zarejestrowany: 2016-05-17 Posty: 384 Odp: Wtrącanie się rodziny w związek Majk645 napisał/a:Ok, rozumiem Twoje zdanie i nie neguje. Ja tylko patrzę z perspektywy takiej, że rodzice dają mi wolność, której moja była nie miała u siebie w domu i była podporządkowana, że każde polecenie rodziców wykonywała natychmiast a próby wypowiedzenia własnego zdania kończyły się właśnie takimi tekstami - możesz iść na swoje i robić co chcesz - zamiast próby rozmowy i dojścia do wspólnego kompromisu. To jest wychowanie w stylu albo robisz tak jak chce albo wypad? Przecież rodzice sami decydowali się na potomstwo i chyba nie po to, żeby komuś mówić jak ma żyć tylko wspierać w samodzielnych decyzjach, niezależnie czy mieszka się z rodzicami czy nie. Toksycznością nazywam właśnie takie zachowanie, że albo robisz jak ja chce albo wypad. Potem ludzie mają problem całe życie z zaufaniem i rozmową z własną rodziną i się temu nie dziwię bo to jest zerowe wsparcie w decyzjach. Znam pary, które mieszkają ciągle z rodzicami i mimo to potrafią wzajemnie u siebie nocować (studia plus praca) a nawet z rodzicami partnerów wyjeżdżają na wakacje i potrafią się dogadywać mimo wcześniejszych 26 lat byłam zmuszona wrócić do mamy, po jakimś czasie poznałam mojego przyszłego męża i prosiłam mamę żeby mógł u mnie spać (!) bo zdawałam sobie sprawę że to jest jej dom i z wielu powodów może jej to nie pasować. Jej dom i jej zasady. Dla mnie zawsze drzwi stały otworem ale należało szanować ze są powody dla których ona może nie czuć się komfortowo a nie jest wierzącą. Ponad to gdybym słuchała mamy jak byłam młodsza to wielu rozczarowań mogłam sobie oszczędzić 21 Odpowiedź przez noben 2021-06-21 23:35:00 noben Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zawód: miłosny Zarejestrowany: 2021-01-05 Posty: 716 Wiek: 89 Odp: Wtrącanie się rodziny w związek To nie jest kwestia się-dogadywania, tylko jednych sypianie bez ślubu jest ok, dla innych to zbrodnia. I koniec, tu nie ma o czym Autorki nie polega na tym, że ''rodzina wtrąca się w związek'', bo w takim razie poszła by na swoje i w tym, że ona chce wybiórczo korzystać z przywilejów dorosłości - tam gdzie jej akurat z tym wygodnie, jednocześnie będąc małą dziewczynką na utrzymaniu że to tak nie działa. Bo albo wisisz na rodzicach i wtedy respektujesz ich zasady, albo idziesz na swoje i własnoręcznie ogarniasz swoje życie. 22 Odpowiedź przez 2021-06-22 08:21:06 Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zarejestrowany: 2019-08-10 Posty: 2,874 Wiek: 29 Odp: Wtrącanie się rodziny w związek noben napisał/a:To nie jest kwestia się-dogadywania, tylko jednych sypianie bez ślubu jest ok, dla innych to zbrodnia. I koniec, tu nie ma o czym Autorki nie polega na tym, że ''rodzina wtrąca się w związek'', bo w takim razie poszła by na swoje i w tym, że ona chce wybiórczo korzystać z przywilejów dorosłości - tam gdzie jej akurat z tym wygodnie, jednocześnie będąc małą dziewczynką na utrzymaniu że to tak nie działa. Bo albo wisisz na rodzicach i wtedy respektujesz ich zasady, albo idziesz na swoje i własnoręcznie ogarniasz swoje bym sie nie zgodzila. Moim zdaniem jej problem jest typowy dla takiej sytuacji i nie polega na pieniadzach tatusia. Polega na tym, ze wszyscy rodza sie z potrzeba zadowolenia i akceptacji rodzicow, glownie dlatego, ze rodzice sa biletem do przetrwania dziecka, a czlowiek jako stworzenie, ktore czuje, ze przetrwanie polega na innych potrzebuje tez akceptacji swojego otoczenia. Problem autorki nie polega na tym, ze chce kaske od tatusia tylko na tym, ze chce zmusic ojca do akceptacji jej jaka jest i jak postepuje i szuka jego aprobaty. Stad nie chce sie odsunac, bo mysli, ze zmusi go to zmiany pogladow i akceptacji swojego dziecka. To dlatego, ze autorka utknela na stadium nastolatka, ktory z jednej strony tupie noga, a z drugiej nadal chce by ojciec byl z niej dumny i calkiem zadowolony. Zeby zobaczyl ja jaka jest i powiedzial 'jestes dobra, jestes wystarczajaca, kocham cie' to jednak nigdy nie nastapi i czesc dojrzalosci to wlasnie zaprzestanie szukania czy tez zmuszania rodzica awanturami do akceptacji. Dorastanie to zrozumienie, ze rodzic to tylko czlowiek i moze nas nigdy nie zaakceptowac i pogodzenie sie z tym. 'To go back, you must go through yourself, and that way no man can show another.' 23 Odpowiedź przez krolowachlodu87 2021-06-22 08:35:01 krolowachlodu87 Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zarejestrowany: 2018-08-05 Posty: 710 Odp: Wtrącanie się rodziny w związek napisał/a:noben napisał/a:To nie jest kwestia się-dogadywania, tylko jednych sypianie bez ślubu jest ok, dla innych to zbrodnia. I koniec, tu nie ma o czym Autorki nie polega na tym, że ''rodzina wtrąca się w związek'', bo w takim razie poszła by na swoje i w tym, że ona chce wybiórczo korzystać z przywilejów dorosłości - tam gdzie jej akurat z tym wygodnie, jednocześnie będąc małą dziewczynką na utrzymaniu że to tak nie działa. Bo albo wisisz na rodzicach i wtedy respektujesz ich zasady, albo idziesz na swoje i własnoręcznie ogarniasz swoje bym sie nie zgodzila. Moim zdaniem jej problem jest typowy dla takiej sytuacji i nie polega na pieniadzach tatusia. Polega na tym, ze wszyscy rodza sie z potrzeba zadowolenia i akceptacji rodzicow, glownie dlatego, ze rodzice sa biletem do przetrwania dziecka, a czlowiek jako stworzenie, ktore czuje, ze przetrwanie polega na innych potrzebuje tez akceptacji swojego otoczenia. Problem autorki nie polega na tym, ze chce kaske od tatusia tylko na tym, ze chce zmusic ojca do akceptacji jej jaka jest i jak postepuje i szuka jego aprobaty. Stad nie chce sie odsunac, bo mysli, ze zmusi go to zmiany pogladow i akceptacji swojego dziecka. To dlatego, ze autorka utknela na stadium nastolatka, ktory z jednej strony tupie noga, a z drugiej nadal chce by ojciec byl z niej dumny i calkiem zadowolony. Zeby zobaczyl ja jaka jest i powiedzial 'jestes dobra, jestes wystarczajaca, kocham cie' to jednak nigdy nie nastapi i czesc dojrzalosci to wlasnie zaprzestanie szukania czy tez zmuszania rodzica awanturami do akceptacji. Dorastanie to zrozumienie, ze rodzic to tylko czlowiek i moze nas nigdy nie zaakceptowac i pogodzenie sie z fajnie jest mieć wsparcie i bezwarunkową miłość od rodziców ale nie wszyscy, którzy dzieci mają, rozumieją ten fenomen. Dom rodzica = jego zasady. Szkoda tylko, że niektórym strasznie ciężko zrozumieć, że te ich zasady będą je kosztować utratę kontaktów z dzieckiem. Fajnie, że autorka chce walczyć o dobre relacje, nie wiem czy chodzi o przekabacenie ojca na swoją stronę i zmianę światopoglądu bo gdyby zachował swój światopogląd dla siebie i ugryzł się czasem w język to ta relacja mogła by wyglądać o wiele lepiej. Jeżeli jednak uparcie musi wygłaszać swoje poglądy i autorkę krytykować na każdym kroku to sorry ale nie warto się kopać z koniem. Dasz sobie radę sama, skup się na pracy i na tym jak stanąć na nogi finansowo, reszta już jakoś pójdzie. 24 Odpowiedź przez 2021-06-22 08:59:56 Ostatnio edytowany przez IsaBella77 (2021-06-22 09:07:23) Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zarejestrowany: 2019-08-10 Posty: 2,874 Wiek: 29 Odp: Wtrącanie się rodziny w związek krolowachlodu87 napisał/a:Potwierdzam, fajnie jest mieć wsparcie i bezwarunkową miłość od rodziców ale nie wszyscy, którzy dzieci mają, rozumieją ten fenomen. Dom rodzica = jego zasady. Szkoda tylko, że niektórym strasznie ciężko zrozumieć, że te ich zasady będą je kosztować utratę kontaktów z dzieckiem. Fajnie, że autorka chce walczyć o dobre relacje, nie wiem czy chodzi o przekabacenie ojca na swoją stronę i zmianę światopoglądu bo gdyby zachował swój światopogląd dla siebie i ugryzł się czasem w język to ta relacja mogła by wyglądać o wiele lepiej. Jeżeli jednak uparcie musi wygłaszać swoje poglądy i autorkę krytykować na każdym kroku to sorry ale nie warto się kopać z koniem. Dasz sobie radę sama, skup się na pracy i na tym jak stanąć na nogi finansowo, reszta już jakoś mlody nie jest, raczej watpliwe, ze z kogos tak glosno i natarczywie mowiacego swoje zdanie nagle zmieni sie w kogos taktownego. Szczegolnie, ze mowa o czyms polaryzujacym, dla niego takie postepowanie moze rownac sie np kradziezy. Przeciez nie bedzie pochwalal i milczal jak corka kradnie u jubilera? Takze jezeli dla niego, to moralnie zle postepowanie to nie sadze, ze sie zamknie. Musialby to trakowac jako rzecz moralnie dyskusyjna, a nie moralnie naganna. 'To go back, you must go through yourself, and that way no man can show another.' 25 Odpowiedź przez Paula567 2021-06-22 16:40:24 Ostatnio edytowany przez IsaBella77 (2021-06-22 19:04:30) Paula567 Niewinne początki Nieaktywny Zarejestrowany: 2021-06-20 Posty: 9 Odp: Wtrącanie się rodziny w związek Majk645 napisał/a:Ok, rozumiem Twoje zdanie i nie neguje. Ja tylko patrzę z perspektywy takiej, że rodzice dają mi wolność, której moja była nie miała u siebie w domu i była podporządkowana, że każde polecenie rodziców wykonywała natychmiast a próby wypowiedzenia własnego zdania kończyły się właśnie takimi tekstami - możesz iść na swoje i robić co chcesz - zamiast próby rozmowy i dojścia do wspólnego kompromisu. To jest wychowanie w stylu albo robisz tak jak chce albo wypad? Przecież rodzice sami decydowali się na potomstwo i chyba nie po to, żeby komuś mówić jak ma żyć tylko wspierać w samodzielnych decyzjach, niezależnie czy mieszka się z rodzicami czy nie. Toksycznością nazywam właśnie takie zachowanie, że albo robisz jak ja chce albo wypad. Potem ludzie mają problem całe życie z zaufaniem i rozmową z własną rodziną i się temu nie dziwię bo to jest zerowe wsparcie w decyzjach. Znam pary, które mieszkają ciągle z rodzicami i mimo to potrafią wzajemnie u siebie nocować (studia plus praca) a nawet z rodzicami partnerów wyjeżdżają na wakacje i potrafią się dogadywać mimo wcześniejszych to to, u mnie tak jest że nie mogę mieć wlasnego zdania tylko ciagle sie sluchac,a jak nie to mam sie wynosic...nieraz slyszalam teksty, ze jak cos sie nie podoba to wynocha itd...pracowalam w tym miejscu zamieszkania z chlopakiem on akurat studiuje ja chodzilam jeszcze do szkoly policealnej i utrzymalismy sie sami,on ma stypendium itd wiec dalismy rade...i mojemu tacie dotad sie nie podoba ze chcielismy mieszkac razem bo wszystko bylo na nie, odwalaly sie chore akcje i nadal sie odwalaja, a poza tym nie mam wolnosci slowa bo jest klotnia ze hit...Tak, ale wiele par tak robi, ze mieszka ze soba bez slubu bardzo dlugo, utrzymuja sie sami. I nie sadze, by ktos z ich rodziny robil taki problem jak u mnie sie to objawia. Bo to nie jest nic zlego, poznac swojego partnera/ke, wady,zalety, upodobania, sposob zycia czy to dobry material na zone/meza, aby nie popelnic bledu i nie rozwodzic sie itd...ale nikt tego nie rozumie, znam w rodzinie osoby ktore mieszkaja bez slubu, wyjezdzaja razem na wakacje, spotykaja sie na obiadach itd.. a u mnie tego nie ma... zero null...Juz nawet nie chodzi o przekabacenie, tylko zeby zrozumial swiat jaki teraz jest a on zyje jakby byl w latach 50 czy 60...no sorry, ale jest na dobrej drodze by stracic corke. 26 Odpowiedź przez Wielokropek 2021-06-22 16:55:45 Wielokropek 100% Netkobieta Nieaktywny Zarejestrowany: 2011-03-01 Posty: 26,044 Odp: Wtrącanie się rodziny w związek W tym świecie, jaki jest teraz są osoby wyznające Twoje zasady, są też osoby wyznające zasady Twego ojca. Dlaczego więc ojciec, niemłody już człowiek, ma zrozumieć Twoje zasady, a Ty nie możesz zrozumieć jego? Jeśli ktoś chce, znajdzie ktoś nie chce, znajdzie powód."Sztuka życia polega na tym, by dostrzec swoje ograniczenia i słabości." Robert Rutkowski 27 Odpowiedź przez aniuu1 2021-06-22 17:00:40 Ostatnio edytowany przez aniuu1 (2021-06-22 17:04:20) aniuu1 Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zarejestrowany: 2019-01-17 Posty: 2,077 Odp: Wtrącanie się rodziny w związek Paula567 napisał/a:Witam wszystkich,Moje problemy w związku pojawiły się wtedy, kiedy mojemu tacie zaczęło sie nic nie podobać.. Z moim chłopakiem jestesmy ze sobą od 1 roku i kilku miesięcy. Mój chłopaks ma 23 lata i studiuje prawo a ja mam 22 lata i studiuję kosmetologię. Najgorszym problemem u mojego taty jest to, że nocował, że zasnęliśmy podczas wspólnie oglądanego filmu, że wziął mnie na kolana, że mnie pocałował czy też przytulił. Nie zgadza się na żaden wspólny wyjazd, ale ja nie ulegam, robię tak jak ja uważam, bo to jest moje życie i chcę sobie z nim ułożyć nasz mały świat. Jakiś czas temu podjęliśmy z chłopakiem decyzję o naszej wspólnej wyprowadzce, mało tego że mój tata jest wszystkiemu przeciwny to też mieszkanie razem się nie podobało, gdzie nie zaszłam w ciążę więc dla mnie to jest jakiś kuriozum, z tego względu że w mojej rodzinie moje kuzynostwo żyje bez ślubu i żaden z rodziny nie ma nic przeciwko, owszem może na początku trochę stawiali opór, ale z czasem akceptowali to i nadal akceptują. A u mnie jest wiecznie wojna, że bez ślubu, że to nie po katolicku etc etc...Z tym, że to jest tak że pary chcą się lepiej poznać, żeby poznać swoje zalety i wady, swoje nawyki etc etc.. Ale to też w ogole nie przemawia. Nawet nie podobało się to, że jeżdżę do chłopaka i nocuję u niego ale nie siedzę u niego jakoś mega długo.. dzień max dwa i wracam, według mojej rodziny to jest wulgaryzm itd... Z czym się nie zgadzam...Najgorzej boli to, że Twoja własna rodzina wyzywa Cię od najgirszych mimo, że niczego złego nie robisz...Pomóżcie mi i doradźcie, co mam robić i jak dotrzeć...Bo nie chcę by się mój związek rozsypał, tym bardziej że jeżeli to się rozsypie mój tata będzie ingerował mi w każdy inny...A ja nie mogę na to pozwolic.. Liczę na wasze rady...Żyj po swojemu. Może z czasem im przejdzie, może nie. Tylko się dobrze zabezpieczajcie do momentu kiedy będziesz gotowa na dziecko bo pomocnej i wspierającej rodziny nie masz. Są tacy rodzice, że nie wiadomo jakbyś się starała to nie dogadasz się. Dobrze, że masz wystarczająco energii i wiary w siebie aby się wyrwać spod ich wpływu. Masz swoje życie i swoje decyzje, oni mają swoje. Everyone you meet is fighting a battle you know nothing about. Be kind. Always. 28 Odpowiedź przez Lady Loka 2021-06-22 17:31:11 Lady Loka Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zawód: Ciasteczkowa Morderczyni Zarejestrowany: 2016-08-01 Posty: 17,073 Wiek: w sam raz. Odp: Wtrącanie się rodziny w związek Paula567 napisał/a:Paula567 napisał/a: napisał/a:Ojciec mlody nie jest, raczej watpliwe, ze z kogos tak glosno i natarczywie mowiacego swoje zdanie nagle zmieni sie w kogos taktownego. Szczegolnie, ze mowa o czyms polaryzujacym, dla niego takie postepowanie moze rownac sie np kradziezy. Przeciez nie bedzie pochwalal i milczal jak corka kradnie u jubilera? Takze jezeli dla niego, to moralnie zle postepowanie to nie sadze, ze sie zamknie. Musialby to trakowac jako rzecz moralnie dyskusyjna, a nie moralnie ale wiele par tak robi, ze mieszka ze soba bez slubu bardzo dlugo, utrzymuja sie sami. I nie sadze, by ktos z ich rodziny robil taki problem jak u mnie sie to objawia. Bo to nie jest nic zlego, poznac swojego partnera/ke, wady,zalety, upodobania, sposob zycia czy to dobry material na zone/meza, aby nie popelnic bledu i nie rozwodzic sie itd...ale nikt tego nie rozumie, znam w rodzinie osoby ktore mieszkaja bez slubu, wyjezdzaja razem na wakacje, spotykaja sie na obiadach itd.. a u mnie tego nie ma... zero null...Juz nawet nie chodzi o przekabacenie, tylko zeby zrozumial swiat jaki teraz jest a on zyje jakby byl w latach 50 czy 60...no sorry, ale jest na dobrej drodze by stracic za to jesteś na dibrej drodze by stracić po swojemu, po co tak usilnie szukasz jego aprobaty? Każdy ma prawo żyć po swojemu, Twój ojciec też. Wyprowadź się, utrzymuj się sama, a potem wciskaj te teksty o wspólnych wakacjach i mieszkam z partnerem, a w życiu nie narzekałabym, gdyby w razie konieczności nocowania u rodziców, ulokowaliby nas w osobnych pokojach. Nawet czułabym się tak bardziej konfortowo. Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub zawieszone. 29 Odpowiedź przez 2021-06-23 06:36:46 Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zarejestrowany: 2019-08-10 Posty: 2,874 Wiek: 29 Odp: Wtrącanie się rodziny w związek Wielokropek napisał/a:W tym świecie, jaki jest teraz są osoby wyznające Twoje zasady, są też osoby wyznające zasady Twego ojca. Dlaczego więc ojciec, niemłody już człowiek, ma zrozumieć Twoje zasady, a Ty nie możesz zrozumieć jego? Swiete slowa. W zyciu spokoj daje akceptacja rzeczywistosci. Inaczej mozna sie szarpac i denerwowac do konca zycia, i po co? 'To go back, you must go through yourself, and that way no man can show another.' 30 Odpowiedź przez krolowachlodu87 2021-06-23 07:48:55 krolowachlodu87 Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zarejestrowany: 2018-08-05 Posty: 710 Odp: Wtrącanie się rodziny w związekMnie to jednak zawsze fascynowało jak dorośli ludzie, którzy lata trudu włożyli w wychowanie potomka, stwierdzają, że ich zasady są ważniejsze niż to jak chce żyć ich dziecko i twardo forsują swoją wersję doprowadzając do zerwania kontaktu lub jego dużego ochłodzenia. Tym bardziej, że chodzi o zachowania na dzień dzisiejszy akceptowalne społecznie i w sumie to nie robiące krzywdy nikomu. To jest taka sama zmiana społeczna jak to że kobiety zaczęły nosić spodnie. Już sobie wyobrażam jak dawno temu córki trzaskały drzwiami i zrywały kontakt z rodzicami bo ci akceptowali tylko sukienki xD 31 Odpowiedź przez Lady Loka 2021-06-23 08:03:31 Lady Loka Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zawód: Ciasteczkowa Morderczyni Zarejestrowany: 2016-08-01 Posty: 17,073 Wiek: w sam raz. Odp: Wtrącanie się rodziny w związek krolowachlodu87 napisał/a:Mnie to jednak zawsze fascynowało jak dorośli ludzie, którzy lata trudu włożyli w wychowanie potomka, stwierdzają, że ich zasady są ważniejsze niż to jak chce żyć ich dziecko i twardo forsują swoją wersję doprowadzając do zerwania kontaktu lub jego dużego ochłodzenia. Tym bardziej, że chodzi o zachowania na dzień dzisiejszy akceptowalne społecznie i w sumie to nie robiące krzywdy nikomu. To jest taka sama zmiana społeczna jak to że kobiety zaczęły nosić spodnie. Już sobie wyobrażam jak dawno temu córki trzaskały drzwiami i zrywały kontakt z rodzicami bo ci akceptowali tylko sukienki xDA wiesz, ze tak bylo? Wystarczy sobie poczytac o zyciorysach konkretnych kobiet zwiazanych z ruchem emancypacji. One czesto byly wywalane przez swoje rodziny z samego faktu, ze chcialy pokazywac swoje moim zdaniem tu po prostu oboje powinni troche wyluzowac. I Autorka i jej ojciec. Tymczasem ona jest dokladnie taka sama i tez nie potrafi zrozumiec, ze on moze po prostu myslec inaczej. Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub zawieszone. 32 Odpowiedź przez bagienni_k 2021-06-23 09:11:25 bagienni_k Net-facet Nieaktywny Zawód: wolny Zarejestrowany: 2019-07-11 Posty: 16,490 Wiek: 35 Odp: Wtrącanie się rodziny w związek Można zrozumieć, że dwa pokolenia mają kompletnie inne podejście do życia. Ciężko natomiast ogarnąć, że ktoś(nawet najbliższa osoba) chce drugiej to życie urządzać. Można zadać sobie pytanie, czy Autorka namawiałaby np ojca na zmianę jego nawyków czy też zachęcała do spróbowania czegoś, czego on nie chce lub nie lubi wykonywać. Otóż wydaje mi się, że o ile młode osoby nie zamierzają na siłę zmieniać w żaden spośób starszych, to właśnie w drugą stronę jest już zupełnie każdym razem njabardziej wkurza to, że ktoś chce decydować o naszym życiu w bezpośredni sposób narzucając swoje racje. "Będziesz stale cierpiał, jeśli będziesz reagował emocjonalnie na wszystko(...), prawdziwa siła zawiera się w obserwowaniu wszystkiego z boku, ze spokojem i logiką" - Bruce Lee" Wybierz optymizm - poczujesz się lepiej!" - Dalajlama"Wybierz pracę, którą kochasz, i nie przepracujesz ani jednego dnia więcej w Twoim życiu!" - Konfucjusz 33 Odpowiedź przez 2021-06-23 09:43:13 Ostatnio edytowany przez (2021-06-23 09:44:14) Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zarejestrowany: 2019-08-10 Posty: 2,874 Wiek: 29 Odp: Wtrącanie się rodziny w związek krolowachlodu87 napisał/a:Mnie to jednak zawsze fascynowało jak dorośli ludzie, którzy lata trudu włożyli w wychowanie potomka, stwierdzają, że ich zasady są ważniejsze niż to jak chce żyć ich dziecko i twardo forsują swoją wersję doprowadzając do zerwania kontaktu lub jego dużego ochłodzenia. Tym bardziej, że chodzi o zachowania na dzień dzisiejszy akceptowalne społecznie i w sumie to nie robiące krzywdy nikomu. To jest taka sama zmiana społeczna jak to że kobiety zaczęły nosić spodnie. Już sobie wyobrażam jak dawno temu córki trzaskały drzwiami i zrywały kontakt z rodzicami bo ci akceptowali tylko sukienki xDKazdy ma jakies granice. Sa takie rzeczy, ktore ja uwazam za przekroczenie granicy i w efekcie zakonczenie relacji z nawet najwazniejsza osoba. Jestem sobie w stanie wyobrazic, ze to co dla mnie jest wazne dla kogos nie jest wazne, a to co dla mnie jest nie wazne to dla innych jest kluczowe. Ojciec autorki ma nadzieje, ze ona zmadrzeje i nie moze uwierzyc, ze dzieciak ktorego stworzyl i wychowywal i pracowal na niego robi cos co jemu sie wydaje okropne i glupie. Autorka ma nadzieje, ze ojciec zmadrzeje i nie moze uwierzyc, ze rodzic wlasne dziecko, ktore wychowal tak traktuje. Dla kazdego sytuacja w ich glowie jest prawdziwa i sluszna. 'To go back, you must go through yourself, and that way no man can show another.' 34 Odpowiedź przez krolowachlodu87 2021-06-23 09:43:54 krolowachlodu87 Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zarejestrowany: 2018-08-05 Posty: 710 Odp: Wtrącanie się rodziny w związek Lady Loka napisał/a:krolowachlodu87 napisał/a:Mnie to jednak zawsze fascynowało jak dorośli ludzie, którzy lata trudu włożyli w wychowanie potomka, stwierdzają, że ich zasady są ważniejsze niż to jak chce żyć ich dziecko i twardo forsują swoją wersję doprowadzając do zerwania kontaktu lub jego dużego ochłodzenia. Tym bardziej, że chodzi o zachowania na dzień dzisiejszy akceptowalne społecznie i w sumie to nie robiące krzywdy nikomu. To jest taka sama zmiana społeczna jak to że kobiety zaczęły nosić spodnie. Już sobie wyobrażam jak dawno temu córki trzaskały drzwiami i zrywały kontakt z rodzicami bo ci akceptowali tylko sukienki xDA wiesz, ze tak bylo? Wystarczy sobie poczytac o zyciorysach konkretnych kobiet zwiazanych z ruchem emancypacji. One czesto byly wywalane przez swoje rodziny z samego faktu, ze chcialy pokazywac swoje moim zdaniem tu po prostu oboje powinni troche wyluzowac. I Autorka i jej ojciec. Tymczasem ona jest dokladnie taka sama i tez nie potrafi zrozumiec, ze on moze po prostu myslec dużo się zmieniło od tamtego czasu a jednocześnie jeszcze więcej wciąż jest do zrobienia ) Ja jestem zwolenniczką trzymania rodziców krótko Polscy rodzice wychowani w terrorze starszyzny żądającej bezwzględnego posłuszeństwa i szacunku marzą aby teraz w końcu wejść w tą rolę. Na moich wrzucenie na luz nie działało, przekonywanie i tłumaczenie nigdy nawet nie wchodziło w grę bo traktowali mnie z góry więc z tej pozycji nie ma nawet co startować do tłumaczenia czegokolwiek. Na dzień dzisiejszy akurat są obrażeni i już z tydzień się nie odzywają ale jak nie są obrażeni to rozmawiamy tylko o pogodzie i pandemii Wszystkie bardziej osobiste pytania są natychmiast ucinane i w ten sposób nie dostaję nachalnych porad i oceniających komentarzy, których nie chcę ) 35 Odpowiedź przez Lady Loka 2021-06-23 09:52:22 Lady Loka Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zawód: Ciasteczkowa Morderczyni Zarejestrowany: 2016-08-01 Posty: 17,073 Wiek: w sam raz. Odp: Wtrącanie się rodziny w związek krolowachlodu87 napisał/a:Lady Loka napisał/a:krolowachlodu87 napisał/a:Mnie to jednak zawsze fascynowało jak dorośli ludzie, którzy lata trudu włożyli w wychowanie potomka, stwierdzają, że ich zasady są ważniejsze niż to jak chce żyć ich dziecko i twardo forsują swoją wersję doprowadzając do zerwania kontaktu lub jego dużego ochłodzenia. Tym bardziej, że chodzi o zachowania na dzień dzisiejszy akceptowalne społecznie i w sumie to nie robiące krzywdy nikomu. To jest taka sama zmiana społeczna jak to że kobiety zaczęły nosić spodnie. Już sobie wyobrażam jak dawno temu córki trzaskały drzwiami i zrywały kontakt z rodzicami bo ci akceptowali tylko sukienki xDA wiesz, ze tak bylo? Wystarczy sobie poczytac o zyciorysach konkretnych kobiet zwiazanych z ruchem emancypacji. One czesto byly wywalane przez swoje rodziny z samego faktu, ze chcialy pokazywac swoje moim zdaniem tu po prostu oboje powinni troche wyluzowac. I Autorka i jej ojciec. Tymczasem ona jest dokladnie taka sama i tez nie potrafi zrozumiec, ze on moze po prostu myslec dużo się zmieniło od tamtego czasu a jednocześnie jeszcze więcej wciąż jest do zrobienia ) Ja jestem zwolenniczką trzymania rodziców krótko Polscy rodzice wychowani w terrorze starszyzny żądającej bezwzględnego posłuszeństwa i szacunku marzą aby teraz w końcu wejść w tą rolę. Na moich wrzucenie na luz nie działało, przekonywanie i tłumaczenie nigdy nawet nie wchodziło w grę bo traktowali mnie z góry więc z tej pozycji nie ma nawet co startować do tłumaczenia czegokolwiek. Na dzień dzisiejszy akurat są obrażeni i już z tydzień się nie odzywają ale jak nie są obrażeni to rozmawiamy tylko o pogodzie i pandemii Wszystkie bardziej osobiste pytania są natychmiast ucinane i w ten sposób nie dostaję nachalnych porad i oceniających komentarzy, których nie chcę )od kiedy mieszkam na swoim, mam calkowicie odwrotnie i wychodze z zalozenia, ze moj (nasz:D) dom to moje(nasze) zasady a jak komus sie nie podoba, to przeciez nie musi ze mna mieszkac. I w ten sposob patrze na Autorke, ktora wbila rodzicom do domu, jest w jakiejs czesci na ich utrzymaniu i probuje ich ustawiac, zamiast sie po prostu wyniesc na swoje i usamodzielnic. Dla mnie jej narzekanie na ojca i na to, jak to on nie moze sie dostosowac, jest po prostu niegrzeczne, bo to nie on powinien sie musiec dostosowywac we wlasnym domu. To Autorka jak wrocila na pare miesiecy moglaby zacisnac zeby, odbic sie od finansowego dna i odejsc. To tez troche nauczka na przyszlosc, zeby nie doprowadzac do sytuacji, kiedy utrata pracy powoduje momentalny powrot do rodzicow. Zawsze warto miec wlasne zaplecze finansowe. Autorka powinna sie wyniesc, zaczac mieszkac po swojemu i przestac szukac aprobaty u rodzicow. Oni w koncu przyjma do wiadomosci, ze mieszka z facetem przed slubem, a zreszta w sytuacji, kiedy oni juz beda na swoim, to takie teksty rodzicow mozna ucinac bardzo prostymi slowami "jestem dorosla, odpowiadam sama za siebie, zyje tak jak chce". I nie wchodzic w lat temu pojechalismy na wakacje do bliskiej rodziny partnera i tez ulokowali nas w osobnych pokojach. Nie klocilismy sie, uszanowalismy wole gospodarzy. Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub zawieszone. 36 Odpowiedź przez bagienni_k 2021-06-23 10:23:02 bagienni_k Net-facet Nieaktywny Zawód: wolny Zarejestrowany: 2019-07-11 Posty: 16,490 Wiek: 35 Odp: Wtrącanie się rodziny w związek Właśnie. Cały problem w tym, jak nie docierają żadne rozsądne argumenty i trzeba decyzję uszanować. Uszanować wbrew sobie i wbrew swojemu komfortowi. W każdym razie, jeśli Autorka sama próbuje odwrócić sytuację w ten sposób, że tych rodziców się trzyma, to nie pozostaje jej nic innego, jak się odciąć i wyprowadzić..Jak już to zrobi, to rodzice nie mają żadnego prawa ingerować w jej życie. Mają swoje zasady i niech postępują wedle nich, ale wyłącznie ze SWOIM życiem, nie z cudzym. Natomaist te teksty w stylu: " jesteś moją córką i oczekuje, żę będziesz się zachowaywać tak, jak ja tego oczekuje", to można, delikatnie mówiąc, pozostawić bez komentarza. "Będziesz stale cierpiał, jeśli będziesz reagował emocjonalnie na wszystko(...), prawdziwa siła zawiera się w obserwowaniu wszystkiego z boku, ze spokojem i logiką" - Bruce Lee" Wybierz optymizm - poczujesz się lepiej!" - Dalajlama"Wybierz pracę, którą kochasz, i nie przepracujesz ani jednego dnia więcej w Twoim życiu!" - Konfucjusz 37 Odpowiedź przez krolowachlodu87 2021-06-23 10:57:39 krolowachlodu87 Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zarejestrowany: 2018-08-05 Posty: 710 Odp: Wtrącanie się rodziny w związek Lady Loka napisał/a:krolowachlodu87 napisał/a:Lady Loka napisał/a:A wiesz, ze tak bylo? Wystarczy sobie poczytac o zyciorysach konkretnych kobiet zwiazanych z ruchem emancypacji. One czesto byly wywalane przez swoje rodziny z samego faktu, ze chcialy pokazywac swoje moim zdaniem tu po prostu oboje powinni troche wyluzowac. I Autorka i jej ojciec. Tymczasem ona jest dokladnie taka sama i tez nie potrafi zrozumiec, ze on moze po prostu myslec dużo się zmieniło od tamtego czasu a jednocześnie jeszcze więcej wciąż jest do zrobienia ) Ja jestem zwolenniczką trzymania rodziców krótko Polscy rodzice wychowani w terrorze starszyzny żądającej bezwzględnego posłuszeństwa i szacunku marzą aby teraz w końcu wejść w tą rolę. Na moich wrzucenie na luz nie działało, przekonywanie i tłumaczenie nigdy nawet nie wchodziło w grę bo traktowali mnie z góry więc z tej pozycji nie ma nawet co startować do tłumaczenia czegokolwiek. Na dzień dzisiejszy akurat są obrażeni i już z tydzień się nie odzywają ale jak nie są obrażeni to rozmawiamy tylko o pogodzie i pandemii Wszystkie bardziej osobiste pytania są natychmiast ucinane i w ten sposób nie dostaję nachalnych porad i oceniających komentarzy, których nie chcę )od kiedy mieszkam na swoim, mam calkowicie odwrotnie i wychodze z zalozenia, ze moj (nasz:D) dom to moje(nasze) zasady a jak komus sie nie podoba, to przeciez nie musi ze mna mieszkac. I w ten sposob patrze na Autorke, ktora wbila rodzicom do domu, jest w jakiejs czesci na ich utrzymaniu i probuje ich ustawiac, zamiast sie po prostu wyniesc na swoje i usamodzielnic. Dla mnie jej narzekanie na ojca i na to, jak to on nie moze sie dostosowac, jest po prostu niegrzeczne, bo to nie on powinien sie musiec dostosowywac we wlasnym domu. To Autorka jak wrocila na pare miesiecy moglaby zacisnac zeby, odbic sie od finansowego dna i odejsc. To tez troche nauczka na przyszlosc, zeby nie doprowadzac do sytuacji, kiedy utrata pracy powoduje momentalny powrot do rodzicow. Zawsze warto miec wlasne zaplecze finansowe. Autorka powinna sie wyniesc, zaczac mieszkac po swojemu i przestac szukac aprobaty u rodzicow. Oni w koncu przyjma do wiadomosci, ze mieszka z facetem przed slubem, a zreszta w sytuacji, kiedy oni juz beda na swoim, to takie teksty rodzicow mozna ucinac bardzo prostymi slowami "jestem dorosla, odpowiadam sama za siebie, zyje tak jak chce". I nie wchodzic w lat temu pojechalismy na wakacje do bliskiej rodziny partnera i tez ulokowali nas w osobnych pokojach. Nie klocilismy sie, uszanowalismy wole ktoś powołuje na ten świat dziecko z założeniem że jego domowe zasady są ważniejsze niż komfort i poszanowanie poglądów reszty członków rodziny to chyba powinien jednak być singlem do końca życia. Spoko, rozumiem sensowne zasady domowe pt żadnych gości po 19 bo chce odpocząć w ciszy ale obrażanie córki bo ta postanowiła zamieszkać z chłopakiem przed ślubem albo zostać u niego na noc/wyjechac z nim na wakacje... Zadziwiające jest jak pozwalamy sobie na dużo wobec naszych najbliższych przy czym kuzynki w twarz już nie obrazimy za mieszkanie z meżczyzną bez ślubu bo to takie niekulturalne. 38 Odpowiedź przez Lady Loka 2021-06-23 11:37:28 Lady Loka Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zawód: Ciasteczkowa Morderczyni Zarejestrowany: 2016-08-01 Posty: 17,073 Wiek: w sam raz. Odp: Wtrącanie się rodziny w związek krolowachlodu87 napisał/a:Lady Loka napisał/a:krolowachlodu87 napisał/a:Tak dużo się zmieniło od tamtego czasu a jednocześnie jeszcze więcej wciąż jest do zrobienia ) Ja jestem zwolenniczką trzymania rodziców krótko Polscy rodzice wychowani w terrorze starszyzny żądającej bezwzględnego posłuszeństwa i szacunku marzą aby teraz w końcu wejść w tą rolę. Na moich wrzucenie na luz nie działało, przekonywanie i tłumaczenie nigdy nawet nie wchodziło w grę bo traktowali mnie z góry więc z tej pozycji nie ma nawet co startować do tłumaczenia czegokolwiek. Na dzień dzisiejszy akurat są obrażeni i już z tydzień się nie odzywają ale jak nie są obrażeni to rozmawiamy tylko o pogodzie i pandemii Wszystkie bardziej osobiste pytania są natychmiast ucinane i w ten sposób nie dostaję nachalnych porad i oceniających komentarzy, których nie chcę )od kiedy mieszkam na swoim, mam calkowicie odwrotnie i wychodze z zalozenia, ze moj (nasz:D) dom to moje(nasze) zasady a jak komus sie nie podoba, to przeciez nie musi ze mna mieszkac. I w ten sposob patrze na Autorke, ktora wbila rodzicom do domu, jest w jakiejs czesci na ich utrzymaniu i probuje ich ustawiac, zamiast sie po prostu wyniesc na swoje i usamodzielnic. Dla mnie jej narzekanie na ojca i na to, jak to on nie moze sie dostosowac, jest po prostu niegrzeczne, bo to nie on powinien sie musiec dostosowywac we wlasnym domu. To Autorka jak wrocila na pare miesiecy moglaby zacisnac zeby, odbic sie od finansowego dna i odejsc. To tez troche nauczka na przyszlosc, zeby nie doprowadzac do sytuacji, kiedy utrata pracy powoduje momentalny powrot do rodzicow. Zawsze warto miec wlasne zaplecze finansowe. Autorka powinna sie wyniesc, zaczac mieszkac po swojemu i przestac szukac aprobaty u rodzicow. Oni w koncu przyjma do wiadomosci, ze mieszka z facetem przed slubem, a zreszta w sytuacji, kiedy oni juz beda na swoim, to takie teksty rodzicow mozna ucinac bardzo prostymi slowami "jestem dorosla, odpowiadam sama za siebie, zyje tak jak chce". I nie wchodzic w lat temu pojechalismy na wakacje do bliskiej rodziny partnera i tez ulokowali nas w osobnych pokojach. Nie klocilismy sie, uszanowalismy wole ktoś powołuje na ten świat dziecko z założeniem że jego domowe zasady są ważniejsze niż komfort i poszanowanie poglądów reszty członków rodziny to chyba powinien jednak być singlem do końca życia. Spoko, rozumiem sensowne zasady domowe pt żadnych gości po 19 bo chce odpocząć w ciszy ale obrażanie córki bo ta postanowiła zamieszkać z chłopakiem przed ślubem albo zostać u niego na noc/wyjechac z nim na wakacje... Zadziwiające jest jak pozwalamy sobie na dużo wobec naszych najbliższych przy czym kuzynki w twarz już nie obrazimy za mieszkanie z meżczyzną bez ślubu bo to takie ze autorka powinna sie wyniesc stamtad, zaczac zyc po swojemu i nie pozwalac sobie na dalsze dyskusje i dogadywanie ojca na ten temat. Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub zawieszone. 39 Odpowiedź przez Marata 2021-06-23 14:11:51 Marata Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zarejestrowany: 2018-10-19 Posty: 1,474 Odp: Wtrącanie się rodziny w związek krolowachlodu87 napisał/a:Jeżeli ktoś powołuje na ten świat dziecko z założeniem że jego domowe zasady są ważniejsze niż komfort i poszanowanie poglądów reszty członków rodziny to chyba powinien jednak być singlem do końca życia. Spoko, rozumiem sensowne zasady domowe pt żadnych gości po 19 bo chce odpocząć w ciszy ale obrażanie córki bo ta postanowiła zamieszkać z chłopakiem przed ślubem albo zostać u niego na noc/wyjechac z nim na wakacje... Zadziwiające jest jak pozwalamy sobie na dużo wobec naszych najbliższych przy czym kuzynki w twarz już nie obrazimy za mieszkanie z meżczyzną bez ślubu bo to takie pewnym momencie dzieci stają się dorosłe - tzn. min. że odpowiadają za siebie finansowo, ponoszą konsekwencje swoich działań, są w stanie się utrzymać. Autorka nie jest w stanie się utrzymać, nie odpowiada za swoje utrzymanie finansowo- nie jest jeszcze dorosła. Jest pod opieką rodziców, a Ci w ramach procesu wychowawczego mogą wymagać od niej przestrzegania zasad panujących w ich zniknie, gdy autorka się wyprowadzi i rzeczywiście stanie się dorosła. Na razie nie jest. 40 Odpowiedź przez krolowachlodu87 2021-06-23 16:06:22 krolowachlodu87 Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zarejestrowany: 2018-08-05 Posty: 710 Odp: Wtrącanie się rodziny w związek Marata napisał/a:krolowachlodu87 napisał/a:Jeżeli ktoś powołuje na ten świat dziecko z założeniem że jego domowe zasady są ważniejsze niż komfort i poszanowanie poglądów reszty członków rodziny to chyba powinien jednak być singlem do końca życia. Spoko, rozumiem sensowne zasady domowe pt żadnych gości po 19 bo chce odpocząć w ciszy ale obrażanie córki bo ta postanowiła zamieszkać z chłopakiem przed ślubem albo zostać u niego na noc/wyjechac z nim na wakacje... Zadziwiające jest jak pozwalamy sobie na dużo wobec naszych najbliższych przy czym kuzynki w twarz już nie obrazimy za mieszkanie z meżczyzną bez ślubu bo to takie pewnym momencie dzieci stają się dorosłe - tzn. min. że odpowiadają za siebie finansowo, ponoszą konsekwencje swoich działań, są w stanie się utrzymać. Autorka nie jest w stanie się utrzymać, nie odpowiada za swoje utrzymanie finansowo- nie jest jeszcze dorosła. Jest pod opieką rodziców, a Ci w ramach procesu wychowawczego mogą wymagać od niej przestrzegania zasad panujących w ich zniknie, gdy autorka się wyprowadzi i rzeczywiście stanie się dorosła. Na razie nie stają się dziś dorosłe szybciej niż są w stanie się utrzymać. To nie te czasy gdzie 18latki szły do pracy się utrzymywać. Trzeba trochę realnie patrzeć na świat i na rzeczywistość a nie tylko na swoje zasady, z resztą póki córka studiuje to ojciec żadnej łaski nie robi, dopłacać musi do tego interesu czy mu się podoba czy nie. A proces wychowawczy już został zakończony, miał swoją szansę na wychowanie pobożnej zakonnicy - jak widać nie pykło. Ja jakby widzę co wcześniej było napisane w tym wątku i wyprowadzce i w 100% popieram, że do póki się nie wyniesie to nie będzie miała spokoju. Mnie po prostu zadziwia ja beznadziejnego ma ojca i jak wszyscy zgodnie przyklaskują idei - jego dom, dostosuj się. Ja jestem zdania że należy walczyć o swoje bez względu na to gdzie mieszkamy Jak mu będzie tak ustępować to potem się chłop mocno zdziwi na starość w przypadku niedołężności też zrobi mój dom moje zasady a on przecież cały czas myślał że jest dobrym kochanym tatusiem :DD Walcząc na bieżąco wbrew pozorom daje mu szansę poprawy ) 41 Odpowiedź przez Valkyrie 2021-06-23 16:36:14 Valkyrie Ban na dubel konta Nieaktywny Zarejestrowany: 2021-06-16 Posty: 40 Odp: Wtrącanie się rodziny w związek krolowachlodu87 napisał/a: Mnie po prostu zadziwia ja beznadziejnego ma ojca i jak wszyscy zgodnie przyklaskują idei - jego dom, dostosuj się. Też tak czytam i widzę, że w myśleniu wielu ludzi dzieciak to dalej podrzędna istota winna posłuszeństwo i element w rodzinie gorszy i mniej ważny praw pozbawiony. Może i moi rodzice wiele do życzenia pozostawiają ale zawsze powtarzali, że nabyty dom to nasz dom, to rodzinny dom, jestem częścią rodziny więc jest tak samo mój jak i ich. Nie spisywali ze mną umowy do prawa pobytu na ich terytorium mieszkalnym z nakazem myślenia i postępowania jak oni oczywiście jak przeginałam to były uwagi i kłótnie ale nigdy nie było hasła dostosowania się, czułam się w rodzinie na równi, bez zagrożenia, że jak nie będę grzeczna to mnie wypieprzą z ich domu.. bo też był mój słyszałam, że nie popierają moich działań, ale jeśli nie wchodziły im w paradę to był komentarz "twoje życie, rób co chcesz, mimo że myślimy inaczej". Ojcu wątkowemu się czkawką odbije takie wychowanie córuni 42 Odpowiedź przez noben 2021-06-23 18:24:16 noben Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zawód: miłosny Zarejestrowany: 2021-01-05 Posty: 716 Wiek: 89 Odp: Wtrącanie się rodziny w związek krolowachlodu87 napisał/a:Dzieci stają się dziś dorosłe szybciej niż są w stanie się to zdolność do samodzielnej egzystencji... 43 Odpowiedź przez MagdaLena1111 2021-06-23 18:37:22 MagdaLena1111 Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zarejestrowany: 2018-07-23 Posty: 7,588 Odp: Wtrącanie się rodziny w związek Paula567 napisał/a: Czy u kogoś z Was był podobny problem? Jak sobie z tym poradziliscie?...Nie dajemy rady....U mnie był podobny problem, chociaż to zupełnie inna historia. Skoro chciałam żyć po swojemu, to dla mnie naturalnym krokiem była wyprowadzka z domu. Przez ponad 2 lata właściwie nie miałam kontaktu ze swoim tatą, ale muszę dodać, że dzisiaj jest on osobą, której ufam najbardziej na jest chyba to, że wtrącanie się mojego taty do mojego ówczesnego związku, życia nie wynikała z dulszczyzny, ale z obawy, że źle ulokowałam uczucia, że zostanę wykorzystana itp. Strony 1 Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź
Małgorzata Tusk- wiek, rodzina, kariera, Instagram. Małgorzata Tusk do 21. roku życia nazywała się Sochacka. Wszystko w jej życiu zmieniło się, kiedy ta rodowita gdynianka, córka
Ola jest szóstoklasistką, bardzo interesuje się modą. Śledzi także strony celebrytek – modelek, które prezentują blaski życia na wybiegu i eksponują nieskazitelnie doskonałe ciała. Ola stara się zdrowo odżywiać, ćwiczy, bardzo dba o dobór kosmetyków, jednak efekty tych działań jej nie zadowalają. Często czuje się brzydka, niezgrabna, za gruba, z defektami cery, włosów… Zrozumienie emocji dziecka - scenariusz 1 Jest wieczór, pora kolacji. Ola wychodzi ze swego pokoju i napotyka wchodzących do domu rodziców. Obładowani kilkoma torbami zakupów, żywo rozmawiają z dwójką młodszych dzieci, które po zakupach odebrali z treningu. Chłopcom usta się nie zamykają, opowiadają o zajęciach. - Mamo! Napisz mi zwolnienie z WF albo nie pójdę do szkoły… – Ola przekrzykuje braci. - Co mówisz? Chyba zwariowałaś! – mama odstawia torbę na kuchenny stół i odwraca się do córki. – Przecież już Ci mówiłam, żebyś mnie o to nie prosiła. Nie napiszę Ci zwolnienia. Ćwiczenia są ważne dla zdrowia, poza tym jest to Twój obowiązek. Koniec rozmowy! - Ale ja ćwiczę w domu! A w szkole nie będę! Nikt nie będzie mnie oglądał w krótkich spodenkach! Jak mi nie napiszesz zwolnienia, to jutro w ogóle nie pójdę do szkoły! - Ale dlaczego nie napiszesz jej tego zwolnienia? Tylko ten jeden raz? – do rozmowy wtrąca się ojciec. - Absolutnie! Dziewczyna w jej wieku musi się ruszać! Powinnaś także być bardziej odpowiedzialna! Jaki przykład dajesz chłopcom! – mama mówi coraz bardziej zirytowanym tonem. Całej sytuacji przyglądają się bliźniacy. Ola wybiega z kuchni i zamyka się w swoim pokoju. Zza drzwi słyszy śmiech braci i komentarz ojca – Spokój chłopcy! Oli zaraz przejdzie. Teraz kolacja! Co Ola może teraz myśleć i czuć? „Oni nic nie rozumieją! Kaśka znowu będzie komentować moje uda! Tak jakby sama była doskonałością! Nie pójdę jutro do szkoły! Wszystko mi jedno, co powiedzą potem rodzice! Uprzedzałam. Niech mają! A chłopaki jeszcze zobaczą, co to znaczy zadzierać z siostrą! Niech tylko przyjdą, żeby im pomóc w lekcjach albo pójść z nimi na lodowisko! Guzik! Zobaczycie! – zaczyna mówić sama do siebie, aż wreszcie płacząc, rzuca się na swoje łóżko”. Mama Oli podjęła rozmowę, angażując się emocjonalnie. Nie zwróciła uwagi na emocje córki, pozwoliła młodszemu rodzeństwu uczestniczyć w całej rozmowie, co potęgowało negatywne odczucia dziewczynki. Mama skupiła się na wyegzekwowaniu zasad, nie dając możliwości szukania innych rozwiązań. Ponadto zarzucając Oli nieodpowiedzialność i dawanie złego przykładu braciom, nałożyła na córkę jeszcze większe obciążenie. Poczucie krzywdy i braku zrozumienia pogłębił ojciec, który proponuje ustępstwo, ale lekceważy skutki całej rozmowy, która przebiega wbrew oczekiwaniom córki. Zrozumienie emocji dziecka - scenariusz 2 Ola wychodzi ze swego pokoju i napotyka wchodzących do domu rodziców, prowadzących ożywioną rozmowę z młodszymi dziećmi. - Mamo! Napisz mi zwolnienie z WF albo nie pójdę do szkoły… – Ola przekrzykuje braci. - Co mówisz? – po czym zwraca się do synów: – Chłopaki, proszę rozpakować torby treningowe, a potem umyć ręce, za 15 minut kolacja! – chłopcy biegną do swojego pokoju – No, teraz możesz powtórzyć. O co chodzi? - Napisz mi zwolnienie z WF! - Usiądź obok mnie. Wiesz, co sądzimy z ojcem o takich zwolnieniach… – mama siada na krześle przy kuchennym stole, ojciec opiera się o framugę. – To nie tylko nieuczciwe, ale także szkodliwe dla Ciebie. - Wiem, wiem. Znam te wszystkie argumenty, ale nie chcę, żeby mnie ktoś oglądał w krótkich spodenkach. - A musisz ćwiczyć w krótkich spodenkach? – wtrąca się tata – Może są jakieś inne opcje dotyczące stroju? - Świetny pomysł! – ożywia się mama. – Pamiętasz, jak w zeszłym roku, tuż przed wybuchem pandemii, kupiłam sobie getry ze spódniczką? Myślałam, że będę w nich chodzić na zumbę. Nigdy ich nie założyłam. Może przymierzysz? - Myślisz? – Ola sceptycznie spogląda na mamę – Takie czarne? - Tak. A w czwartek po południu możemy się wybrać do sklepu i znajdziemy strój, w którym poczujesz się komfortowo. Może tak być? - O mamo! Jesteś super! – Ola przytula się do matki – Ty też tato! – uśmiecha się do ojca. - Jest kolacja? – Do kuchni wpadają bliźniaki – Nie ma? – rodzice i Ola wybuchają śmiechem i razem zaczynają rozpakowywać zakupy oraz przygotowywać kolację dla wszystkich. Co Ola może teraz myśleć i czuć? „Takich getrów ze spódniczką żadna dziewczyna nie ma. Ale mama to świetnie wymyśliła. A w sklepie muszę poszukać takich sukienek z getrami. Widziałam je w Internecie. A może kupimy z wysyłką? Muszę jeszcze o tym pogadać z mamą”. Mama zadbała o wyciszenie emocji. Wysłała młodsze dzieci do innych zajęć, żeby nie brały udziału w rozmowie. Potem – nie negując zdania córki – przypomniała zasady. Następnie zaproponowała rozwiązanie, które Ola była w stanie przyjąć. Uwagę dziewczyny zaprząta teraz wybór stroju, a nie oczekiwanie zwolnienia z zajęć WF. Emocje rządzą Dla Oli, podobnie jak dla większości nastolatków, wygląd zewnętrzny jest utożsamiany z wartością siebie jako osoby. Ponadto dziewczyna zainteresowana modą i modelingiem szuka potwierdzenia, że w takim świecie jest dla niej miejsce. Podejmuje impulsywne działania – szuka szybkich rozwiązań, które pozwolą jej poczuć się lepiej. Do tego dochodzi presja ze strony nielubianej koleżanki, która już wcześniej komentowała wygląd Oli. Bardzo potrzebuje wsparcia: z jednej strony wzmocnienia w obszarze samooceny i poczucia wartości (i mama w drugiej rozmowie skupia się na rozwiązaniu, które pozwoli córce poczuć się ładną), a z drugiej strony poczucia bezpieczeństwa i bezwarunkowej akceptacji (w drugiej rozmowie dbałość rodziców o zapewnienie poczucia ważności problemów córki – odesłanie młodszych braci, skupienie się na znalezieniu rozwiązania dającego komfort dziewczynce). Emocje cichną, życie Oli znowu nabiera kolorów. Maria Tuchowska Nauczyciel dyplomowany, polonista i teolog. Posiada wieloletnie doświadczenie w pracy z dziećmi i młodzieżą w placówkach integracyjnych różnego poziomu, edukator, coach, przeprowadziła ok. 600 szkoleń z zakresu kompetencji psychospołecznych nauczycieli, prawa oświatowego, pracy z dziećmi i młodzieżą z różnego typu zaburzeniami. Specjalizuje się również w tematyce dotyczącej zagadnień związanych z obecnością rodziców w szkole.
Świat składa się z różnorodnych ludzi, relacji i sposobów okazywania bliskości. Nie tylko Babcia będzie w życiu uczyć dzieci na temat co w życiu ważne, ale też inni ludzie, które Pani dzieci spotkają jeszcze na swojej drodze. Ale to Pani jest ich głównym, najważniejszym drogowskazem. To na co Babcia pozwala, Mama może
Artykuł 113 § 1 Kodeksu rodzinnego i opiekuńczego stanowi, iż niezależnie od władzy rodzicielskiej rodzice oraz ich dziecko mają prawo i obowiązek utrzymywania ze sobą kontaktów. Kontakty z dzieckiem obejmują w szczególności przebywanie z dzieckiem (odwiedziny, spotkania, zabieranie dziecka poza miejsce jego stałego pobytu) i bezpośrednie porozumiewanie się z nim, utrzymywania korespondencji, korzystanie z innych środków porozumiewania się na odległość, w tym ze środków komunikacji elektronicznej. Jeżeli dziecko przebywa stałe u jednego z rodziców, sposób utrzymywania kontaktów z dzieckiem przez drugiego z nich rodzice określają wspólnie, kierując się dobrem dziecka i biorąc pod uwagę jego rozsądne życzenia; w braku porozumienia rozstrzyga sąd opiekuńczy (art. 1131§ 1 Kodeksu rodzinnego i opiekuńczego). Zgodnie z treścią art. 598 15 § 1 KPC jeżeli osoba, pod której pieczą dziecko pozostaje, nie wykonuje albo niewłaściwie wykonuje obowiązki wynikające z orzeczenia albo z ugody zawartej przed sądem lub przed mediatorem w przedmiocie kontaktów z dzieckiem, sąd opiekuńczy, uwzględniając sytuację majątkową tej osoby, zagrozi jej nakazaniem zapłaty na rzecz osoby uprawnionej do kontaktu z dzieckiem oznaczonej sumy pieniężnej za każde naruszenie obowiązku. W myśl § 2 wymienionego przepisu jeżeli osoba uprawniona do kontaktu z dzieckiem albo osoba, której tego kontaktu zakazano, narusza obowiązki wynikające z orzeczenia albo z ugody zawartej przed sądem lub przed mediatorem w przedmiocie kontaktów z dzieckiem, sąd opiekuńczy zagrozi tej osobie nakazaniem zapłaty oznaczonej sumy pieniężnej na rzecz osoby, pod której pieczą dziecko pozostaje, stosując odpowiednio przepis § 1. Babcia lub dziadek miesza, angażuje i wtrąca się w wychowanie córki albo syna Poznań Zasadniczym celem uregulowanego w KPC postępowania w zakresie wykonywania kontaktów z małoletnim jest realizacja orzeczenia, z którego obowiązek ten wypływa. Postępowanie to jest dwuetapowe i dzieli się na zagrożenie nakazaniem zapłaty określonej sumy pieniężnej w razie ustalenia, że do kontaktów nie dochodziło oraz nakazanie zapłaty określonej wcześniej sumy w razie dalszego naruszania obowiązku wynikającego w orzeczenia regulującego kontakty. Zarówno pierwszy jak i drugi etap postępowania, z uwagi na nieobowiązywanie tu przepisu art. 570 KPC uruchamiane są na wniosek. Zgodnie z brzmieniem przepisu art. 59816 § 1 KPC, podstawą do nakazania zapłaty określonej sumy pieniężnej jest dalsze naruszanie obowiązku. Stąd też warunkiem niezbędnym domagania się zapłaty przez osobę, która nadal nie wykonuje orzeczenia w przedmiocie kontaktów jest po pierwsze uprzednie zagrożenie jej nakazaniem zapłaty a po wtóre istnienie obowiązku w zakresie kontaktów nadającego się do realizacji. Obowiązek ten przy tym istnieć ma w chwili złożenia wniosku o nakazanie zapłaty określonej sumy pieniężnej. Sprawa sądowa opracowana przez Kancelarię Z poczynionych ustaleń wynika, że kontakty z małoletnim synem przyznane przez sąd, nie były wykonywane zgodnie z ww. orzeczeniami. Kontakt wnioskodawcy z synem był utrudniany przez uczestniczkę oraz jej matkę, zabieranie syna poza miejsce zamieszkania było uniemożliwiane. Uczestniczka nie zaprzecza zeznaniom byłego męża co do faktów. Zgłasza natomiast ich zupełnie odmienną interpretację wskazując, iż dziecko boi się ojca i nie chce z nim opuszczać swojego miejsca zamieszkania. Sąd w przedmiotowej sprawie nie ma jednak ani obowiązku, ani kompetencji do oceny poprzednich wyroków ustanawiających. Do sądu należy jedynie rozpoznanie czy kontakty wykonywane są prawidłowo, a z poczynionych ustaleń jednoznacznie wynika, że nie są. E. S. (1) nie wniosła do sądu o zmianę sposobu wykonywania kontaktów, a jedynie utrudniała byłemu mężowi wykonywanie już ustalonych. Babcia lub dziadek miesza, angażuje i wtrąca się w wychowanie córki albo syna Poznań W realiach niniejszej sprawy, bezspornym jest fakt, iż kontakty wnioskodawcy z synem, od początku ich ustalenia nie były prawidłowo realizowane. Uczestnik przyjeżdża do syna, stara się podtrzymywać łączącą ich więź, ale obecność matki lub babki dziecka (nawet w pomieszczeniu obok, przy świadomości u dziecka takiego faktu) uniemożliwia prawidłowy przebieg tych spotkań. Twierdzenia uczestniczki, że dziecko boi się ojca są gołosłowne. Ojciec dziecka jest obecny w jego życiu od wielu lat, tak więc jego wizyty nie są dla chłopca zaskoczeniem. W ocenie sądu nieprawidłowa relacja wnioskodawcy z synem spowodowana jest negatywnym oddziaływaniem matki i babki i ukazywaniem wnioskodawcy w niekorzystnym świetle. Przykładem tego jest chociażby okoliczność podnoszona przez wnioskodawcę, że chęć obdarowania syna zabawką wywołała u uczestniczki drwinę. Z drugiej strony uczestniczka, jak sama przyznała, nie podejmuje żadnych działań , aby zmienić istniejący stan rzeczy. W dni, kiedy wnioskodawca może zabrać syna do siebie, uczestniczki nie ma w domu, zaś dziecko nie jest przygotowane do wyjazdu (np. nie ma spakowanych ubrań na zmianę). Kontakt wnioskodawcy z synem był utrudniany przez uczestniczkę oraz jej matkę, zabieranie syna poza miejsce zamieszkania było uniemożliwiane. W środowych rozmowach ojca z synem zawsze uczestniczyła E. S. (2) lub jej matka, w III niedziele miesiąca małoletni nie był przygotowywany przez matkę do wyjścia ani wydawany ojcu. W chwili obecnej sytuacja uległa zmianie o tyle, że w trakcie wizyt wnioskodawcy u małoletniego syna ma on możliwość pobytu z nim sam na sam, jednakże w pokoju obok obecna jest babka lub matka małoletniego. Spotkania te wyglądają w zasadzie w ten sposób, że syn wnioskodawcy ogląda bajki w telewizji, niechętnie reaguje na c podejmowanie innych działań ze swoim ojcem, poprzez np. udział w grach czy zabawach; uczestniczka nie stara się aby zachęcić syna do tych działania poprzez zapewnienie odpowiednich zabawek czy gier. Wnioskodawca obdarowywał syna zabawkami, jednakże fakt ten był krytykowany przez uczestniczkę, która twierdziła, że nie są one dostosowane do wieku dziecka. Mając na uwadze powyższe rozważania, Sąd uwzględnił wniosek i na podstawie art. 59815par. 1 KPC. zagroził uczestniczce zapłatą kwoty 400 złotych za każde naruszenie realizacji ustalonych kontaktów. W ocenie Sądu kwota 400 zł stanowi kwotę dotkliwą w wystarczającym stopniu, aby zdyscyplinować uczestniczkę do wykonywania orzeczenia sądu, a jednocześnie nie będzie dla niej stanowiła uszczuplenia budżetu w takim stopniu, aby prowadzenie gospodarstwa domowego stawało się niemożliwe lub w znacznym stopniu utrudnione. Należy zaznaczyć, że uczestniczka wskazała, jakoby przeznaczała kwotę około 500 zł na opłaty za internet. Jak powszechnie jednak wiadomo, usługi internetowe są znacznie tańsze, co oznacza, że uczestniczka może część tych opłat przeznaczyć na zapłatę ewentualnie zasądzonej kwoty bez znacznego wpływu na możliwość realizacji potrzeb życiowych. Postanowienie Sądu Rejonowego - III Wydział Rodzinny i Nieletnich z dnia 10 lipca 2018 r. III Nsm 179/18 W przypadku jakichkolwiek pytań bądź wątpliwości, pozostajemy do Państwa dyspozycji. Prosimy przejść do zakładki kontakt. Z wyrazami szacunku.
witam mam problem zwiazany z synem mojej nazeczonej (nie jestem prawnym opiekunem) zwiazany z jej mama która poprzez wymyslanie bzdur na mój temat doprowadza do ciagłych awantur w kturych uczestniczy dziecko.gdy zauwazyła ze w domu zaczeli igorowac jej zmyslone chistoryjki posunela sie dalej i zaczeła namawiac dziecko 7-letnie do mówienia
Jesteście poza domem. Na placu zabaw albo w sklepie. Dziecko płacze, krzyczy, bardzo się starasz, ale trudno Ci je pocieszyć i uspokoić. Nic nie działa, zaczynasz się stresować: Znowu to samo. Jestem beznadziejną matką. Każde nasze wyjście to porażka i wstyd. Co ludzie pomyślą? zwracanie uwagi cudzym dzieciom Na to podchodzi jakaś starsza pani ze słowami: Powinna być pani bardziej stanowcza. Kto to widział tak cackać się z dzieckiem? To dlatego jest takie rozpuszczone i niegrzeczne. Pisałam ostatnio o tym jak przestałam się wstydzić, gdy nasze dzieci urządzają awantury w miejscach publicznych. Otwórzcie sobie ten wpis w osobnym oknie i przeczytajcie później Wiele z Was napisało wtedy, że najgorsze w takich sytuacjach jest wtrącanie się i uwagi innych ludzi: starszych osób w sklepie, na ulicy i placach zabaw, „dobre rady” sąsiadów albo dalszej i bliższej rodziny. Zgadzam się! Nie dość, że człowiek jest zestresowany awanturą z dzieckiem, własną bezradnością lub potencjalnie niebezpieczną sytuacją (na parkingu, przy ruchliwej ulicy, na zatłoczonym lotnisku albo tak jak u nas nad wodą), to świadomość bycia obserwowanym i ocenianym przez otoczenie oraz konieczność konfrontacji z osobami, które się wtrącają ze swoimi uwagami, krytyką lub „dobrymi radami” jeszcze bardziej nas stresuje! W tym artykule podpowiem Wam jak reagować w takich sytuacjach i chętnie podyskutuję z Wami w komentarzach…. A także opowiem jak na przestrzeni lat zmieniło się moje podejście do takiej „pomocy” – bo zmieniło się mocno, odkąd przestałam się wstydzić za nasze widowiskowe awantury To kolejny artykuł z serii #plasterekdlarodzica, który prowadzę na blogu oraz Instagramie – to cykl postów, w których Was wspieram, pocieszam i dzielę się wiedzą… jednak to taka wiedza, która nie moralizuje i nie dołuje, za to bardzo Wam pomaga, koi i wyzwala z poczucia winy! Jak reagujesz? Napiszcie mi w komentarzu ↓ pod tym wpisem: jak do tej pory reagowałyście na uwagi obcych osób na temat Waszych dzieci i metod wychowawczych? Wiadomo, że to zależy co kto mówi Te uwagi czasem są szpileczką wbitą w białych rękawiczkach, a czasem są bardzo bezpośrednie: Co za patologia! Jak tak można krzyczeć na dziecko? Z takim dzieckiem lepiej w domu siedzieć! Wlać porządnie w dupę i się skończy! (to wszystko przykłady wzięte z życia – polskich ulic, sklepów, placów zabaw i restauracji) Jak reagujecie? Być może zaciskacie zęby i nic nie mówicie, a potem, w domu przychodzą Wam do głowy setki ciętych ripost? Przyznam, że ja tak zawsze robiłam i nawet trochę zazdrościłam matkom, które potrafią zbluzgać wtrącającego się delikwenta od góry do dołu Rozumiem to doskonale i nie oceniam! Gdy jesteśmy w tak wielkim stresie, pod presją i oceną, każdemu mogą puścić nerwy. Jesteśmy w tzw. trybie walki lub ucieczki i te średnio kulturalne (choć całkowicie naturalne) wybuchy to właśnie taka „walka” i obrona własna. Ja o wiele częściej wybieram ucieczkę, bo unikam konfliktów, z których nie wyniknie nic poza tym „kto ma rację”. Wiem swoje i to mi wystarczy. Od wielu lat pracuję nad swoją asertywnością, bo zostałam wychowana na taką osobę, która „przeprasza za to, że żyje” i zostałam nauczona tłumienia trudnych emocji – co też jest bardzo niezdrowe. Wiele z nas zostało wychowanych na takie miłe, ciche i grzeczne dziewczynki. Mnie całe lata zajęła nauka asertywności i nadal uczę się jak TO robić bez stresu i wyrzutów sumienia. Ciągle muszę powtarzać sobie: MAM PRAWO. Nikogo nie atakuję, nikogo nie krzywdzę – to ja jestem zaczepiana, atakowana i bronię moich praw. Nawet, gdy parę razy udało mi się ostro ripostować, miałam potem ogromne wyrzuty sumienia: O raaany, Renia, ale Ty jesteś niemiła! Pomimo, że nie przeklinałam, ani nie krzyczałam, po prostu spokojnym, asertywnym tonem, odpowiedziałam na wtrącanie się i wyjaśniłam moje/dzieci zachowanie i podejście. Dobre rady, które nic nie wnoszą Najgorsze, że te uwagi otoczenia to często takie moralizatorstwo, które w danym momencie ani trochę nam nie pomaga, tylko wpędza nas w jeszcze większe wyrzuty sumienia, że jesteśmy beznadziejnymi rodzicami… Oczywiście wszystko pod pozorem dobrych rad i ciekawej historii jak to wygląda u innych Przykład? Proszę bardzo: pamiętam jak z dwuletnim Romkiem wychodziłam z wizyty u pewnego znanego warszawskiego lekarza, który ma gabinet pełen klocków Lego. Syn był nimi zafascynowany, a wizyta trwała zdecydowanie zbyt krótko, aby zaspokoić jego ciekawość. Spokojne tłumaczenie nie pomogło, trzeba było już wychodzić, bo kolejka, więc skończyło się histerią i awanturą. Na co wyjątkowo „pomocna” pani z recepcji zaczęła nam opowiadać historię o jakiejś azjatyckiej rodzinie pacjentów: matka niewiele się odzywa, jest chłodna i opanowana, a gdy dziecko zaczyna robić awanturę, wystarczy, że matka podniesie palec i powie jedno krótkie, surowe i stanowcze „NO!” i dziecko od razu się uspokaja, bo wie, że nie ma dyskusji. Recepcjonistka stawiała nam za wzór takie wychowanie… Noż k****! Wielkie dzięki za wsparcie! Nie wiem, w jaki sposób miało nam to pomóc w sytuacji, kiedy syn ledwo się uspokoił, po tym jak przez kilkanaście minut wił się jak węgorz elektryczny, płakał i krzyczał na całą poczekalnię. Nie kwestionuję skuteczności metod wychowawczych tej azjatyckiej rodziny, bo wiem o nich niewiele – kojarzą mi się jedynie z tresurą dzieci, ogromnym naciskiem na edukację, tłumieniem emocji i skłonnością do depresji. Ale tak czy siak: w jaki sposób miało nam to pomóc w tej konkretnej sytuacji? Może miałam być od tego dnia bardziej stanowcza i histeria minie? Czy mam jakimś cudem cofnąć czas i od urodzenia wychowywać syna inaczej? Jak zareagowałam? Tak jak pisałam wyżej: nie wdawałam się w dyskusję, pokiwałam głową, uśmiechnęłam się przepraszająco, zabrałam syna i zwinęłam się do domu, gdzie jeszcze przez parę godzin musiałam to wszystko przetrawić. Ta „pomoc” sprawiła, że poczułam się tylko gorzej: oceniana, porównywana i beznadziejna. Dzięki! Jak stawiać granice? Jak stawiać granice, aby dotarło? Jak zachować się asertywnie i kulturalnie – tak, aby nie zżerały nas potem wyrzuty sumienia? Moim zdaniem najlepsze rozwiązanie to porozumienie bez przemocy (NVC, nonviolent communication) popularyzowane od lat 60. XX wieku przez psychologa i mediatora Marshalla B. Rosenberga, a potem przez jego następców. To sposób komunikacji, który pomaga jasno i wyraźnie stawiać granice, a jednocześnie jest pozbawiony przemocy, agresji, osobistych wycieczek, oceny i atakowania. Taki komunikat składa się z 4 elementów, które opisałam dokładniej w tym artykule: Jednocześnie NVC to komunikacja, która zwalnia nas z poczucia winy i wyrzutów sumienia. Wiem, że jeśli użyłam jednego z tych komunikatów i nie osiągnęliśmy porozumienia (na przykład druga strona się obraziła) to to jest o niej, a nie o Tobie. Ty zachowałaś się fair, spokojnie postawiłaś granicę, nie miałaś zamiaru nikogo urazić, obrazić, ani w inny sposób skrzywdzić. Czasem się tak zdarza: jeśli przez całe życie starałaś się być przede wszystkim grzeczna i miła (własnym kosztem), ulegałaś, gryzłaś się w język, setki razy przemilczałaś temat, tłumiąc Twoje potrzeby i nie wypowiadając na głos Twojego zdania… to pewnego pięknego dnia, kiedy zaczynasz być asertywna i stawiać granice – to może budzić zaskoczenie, opór, a nawet złość i obrażanie się drugiej strony. To naturalny etap i tym bardziej uzdrowienie tej relacji jest konieczne! A zdrowa relacja to taka, w której obydwie strony mają równe prawa do stawiania granic i wyrażania swojego zdania, szanują się wzajemnie i dają prawo do różnicy zdań. W tym artykule mówię przede wszystkim o wtrącaniu się przez obce osoby, lecz ww. komunikaty można zastosować również w przypadku rodziny: rodziców, teściów, cioć, wujków, rodzeństwa, szwagrów itd. (randomowa, niewinna staruszka ze stocków ) zwracanie uwagi cudzym dzieciom Poniżej znajdziecie nieco uproszczone przykłady NVC, które pomogą Wam szybko zareagować w sytuacji, gdy ktoś wtrąca się w Wasze trudne sytuacje z dziećmi z nieproszonymi radami. Podzieliłam je na grupy – w zależności od tematu i „temperatury” dyskusji oraz tego, czy chcecie wdawać się w dalsze wyjaśnienia czy uciąć temat Rozumiem, że chce Pani dobrze, ale nie prosiłam o radę. Rozumiem, że chce Pani (chcesz) dobrze, ale to nam nie pomaga. zwracanie uwagi cudzym dzieciom Widzę to inaczej, ale to w porządku – każda z nas może mieć inne zdanie. Dziękuję, że się Pani ze mną tym dzieli, ale widzę to inaczej. Mamy po prostu inne zdanie i mamy do tego prawo. Hmm, to ciekawe, że mamy zupełnie inne zdanie na ten temat Ale to naturalne, to jest okej. Pewnie po prostu mamy inne doświadczenia. Widzę, że mamy inne podejście. Dziękuję, ale Twoje/Pani podejście zupełnie mi nie pasuje. Dziękuję, ale to mi nie pasuje. To niezgodne z moimi wartościami / szacunkiem do dziecka / doświadczeniem. Teraz nie będziemy podejmować decyzji. Omówimy to później – na spokojnie. zwracanie uwagi cudzym dzieciom Mam inne informacje na ten temat. Chce Pani posłuchać? (o ile masz chęć i siłę, aby tłumaczyć swoje stanowisko, dzielić się wiedzą i doświadczeniem) Mamy zupełnie inne zdanie na ten temat. Czy jest Pani ciekawa co ja o tym myślę? ( o ile masz zasoby, aby wdawać się w dyskusję i tłumaczyć swoje stanowisko) Nie lubię, kiedy ktoś nas tak traktuje, proszę przestać. Podnosi Pani głos, a ja źle się z tym czuję, proszę przestać. W żadnym wypadku nie zgadzam się na bicie dzieci. To bardzo ważne, aby dziecko usłyszało, że stajemy w jego obronie! Gdy ktoś ostro krytykuje zachowanie dziecka i przykleja mu etykietki (terrorysta, beksa, mazgaj, niegrzeczny etc.), polecacie też wersję skróconą: zamiast wdawać się w dyskusję z obcą osobą, wystarczy zwrócić się do dziecka ze słowami „nie słuchaj tych głupot” Nie jest to może najgrzeczniejsze rozwiązanie, ale jasno daje wszystkim do zrozumienia, po czyjej stronie stoimy (oraz że nieproszone rady i komentarze nie są mile widziane). Pamiętajcie o tym, co napisałam w artykule o wstydzie: w każdej sytuacji najważniejsza jest nasza relacja z dzieckiem, a nie to, co pomyśli sobie o nas otoczenie. Bez wstydu jest łatwiej! Kiedy postawiłam na pierwszym miejscu relację z dziećmi i pozbyłam się wstydu za nasze awantury w miejscach publicznych, stopniowo zaszła we mnie znaczna przemiana. Bardzo zmienił się mój stosunek do pomocy oraz osób, które wtrącają się w nasze wychowanie na spacerach. Potrafię stanowczo bronić naszych praw (dzieci i swoich), a jednocześnie o wiele spokojniej podchodzę do wszystkich „złotych rad” i chęci pomocy. Wychodzę z założenia, że większość tych wtrącających się osób naprawdę chce dobrze, ale nie zawsze im wychodzi! Dotyczy to zwłaszcza starszych osób – mają inne podejście, posługują się innym językiem, a od rodzicielstwa bliskości często dzielą ich lata świetlne. To nie jest ich „wina”, wychowali się w innych czasach. Zaczynając od słownictwa – dziś „grzeczne” dziecko zastępujemy innymi, bardziej precyzyjnymi synonimami. A kończąc na wiedzy o rozwoju ludzkiego mózgu, regulacji emocji i uznania dziecka jako w pełni kompetentnej małej istoty. Temat pomocy i jej braku ze strony „gapiów” poruszyłam w tym artykule: A także na Instagramie – napisałam, że kiedy nasze dzieci uciekły mi w jeziorze do najgłębszej wody, a ja nie mogłam nad nimi zapanować ani ich dogonić, krzyczałam i byłam w ogromnym stresie, że młodsza córka zaraz zacznie się topić. Na plaży i w jeziorze było wtedy pełno ludzi, ale nikt nie zaoferował pomocy. Za to wszyscy gapili się na nas jak na jakieś widowisko, którym niewątpliwie byliśmy Napisałyście, że często macie ochotę pomóc, ale nie macie pewności, czy konkretna mama w ogóle sobie tego życzy. Czy nie odbierze tego jako „wtrącanie się”? No cóż, możliwości pomocy jest wiele i wcale nie musi ona przybierać formy oceniających i upokarzających „dobrych rad”. Można zatrzymać lub wesoło zagadać uciekające dziecko – bez zbędnych komentarzy. Można też zwrócić się wprost do potrzebującej mamy: Jak mogę Pani pomóc? Wszystko zależy od sytuacji, ale możliwości wsparcia jest naprawdę wiele! Ja tam chętnie przyjmuję każde wsparcie Tak jak wspominałam, już dawno przestałam się wstydzić za nasze dramy w miejscach publicznych, więc nie czuję się urażona, gdy ktoś oferuje nam taką pomoc – nie traktuję tego jak krytyki i mojej wychowawczej porażki, tylko jak szczere, empatyczne wsparcie. Uodporniłam się nawet na gadki starszych osób U nas jest tak, że kiedy młodsza córka wpadnie w histerię, a moje starania nic nie dają, to zagadanie przez jakąkolwiek obcą osobę często jest taki „pstryczkiem”, dzięki któremu dziecko przełącza się z histerii na spokojniejszy stan, w którym już możemy zacząć rozmawiać. Dlatego jest to swojego rodzaju pomoc, nawet gdy starsza Pani mówi: A kto to widział tak brzydko krzyczeć? Trzeba być grzecznym i słuchać mamy. Jeśli są to słowa niezgodne z wartościami, które chcę przekazać naszym dzieciom, na spokojnie o tym później rozmawiamy. Kilka razy upewniam się, czy na pewno zrozumiały przekaz. Celem wychowania nie jest dziecko „łatwe w obsłudze” Pamiętacie artykuł o 4 typach temperamentów? Czasem trafi nam się takie „łatwe w obsłudze” dziecko z łatwym temperamentem, jednak w wychowaniu nie chodzi o to, żeby wszystkie dzieci takie były. O wiele większym wyzwaniem są dzieci z temperamentem trudnym, wolno rozgrzewającym się lub mieszanym – czy takie dzieci powinniśmy łamać, aby stały się łatwe? Grzeczne, ciche, bezproblemowe, nie rzucające się w oczy, współpracujące, łatwe w obsłudze – nie ma wątpliwości, że takie dziecko jest WYGODNE, zarówno dla rodziców, jak i dla otoczenia. Tylko czy o to nam chodzi? Już dawno zrozumiałam, że „produktem” wychowania nie powinno być dziecko łatwe w obsłudze i wygodne dla rodzica, tylko zdrowa, dobra RELACJA RODZIC-DZIECKO. To dzięki niej nasze dzieci będą potrafiły w przyszłości budować kolejne zdrowe relacje, w których będzie miejsce zarówno na szacunek, równe prawa i potrzeby obydwu stron, jak i na asertywność, szczere rozmowy oraz stawianie granic. A dzięki temu istnieje szansa, że nasze dzieci będą potrafiły zadbać o swoje związki, samoświadomość, zdrowie psychiczne… i szczęście. Oczywiście nigdy nie ma gwarancji, że nasze dzieci będą zdrowe i szczęśliwe. Jednak stawiając w wychowaniu na naszą relację, zwiększamy prawdopodobieństwo, że się uda! Warto też pamiętać, że nie na wszystko mamy wpływ: nie możemy zmienić temperamentu dziecka według naszego widzimisię, natomiast z każdym „typem” możemy zbudować zdrową relację. Poza tym dziecko ma własną ścieżkę, własny charakter, talenty, potencjał i predyspozycje, a celem wychowania nie jest kształtowanie, tylko wspieranie. Nie możemy od zera ulepić dziecka jak ludzika z plasteliny, zgodnie z naszymi ambicjami i oczekiwaniami, tylko zaakceptować takim, jakie jest i wspierać w rozwoju tego „wewnętrznego planu”. Na koniec polecam Wam wybrane książki na temat POROZUMIENIA BEZ PRZEMOCY (NVC, nonviolent communication), które mam i polecam: „Szanujący rodzice, szanujące dzieci” V. Kindle Hodson „Porozumienie bez przemocy – o języku życia” Rosenberg „Porozumienie bez przemocy – ćwiczenia” Ingrid Holler albo Lucy Leu – wszystkie rozdziały i ćwiczenia odpowiadają rozdziałom w ww. książce Rosenberga zwracanie uwagi cudzym dzieciom Pomocny tekst? Polub go lub udostępnij: . Napisz komentarz poniżej ↓ Dziękuję! zwracanie uwagi cudzym dzieciom Trzymajcie się! zwracanie uwagi cudzym dzieciom ZOBACZ TEŻ: zwracanie uwagi cudzym dzieciom Liczba odsłon: 2 587 Nie przegap niczego! obserwuj nas na Instagramie @ – tam dzieje się najwięcej! zapisz się do newslettera – w pierwszej wiadomości dostaniesz darmowy ebook „150 zabaw Montessori dla dzieci w wieku 0-6 lat” i będziesz ze mną w stałym, wartościowym kontakcie (nie wysyłam spamu!) polub blog na Facebooku – wrzucam tam linki do nowych tekstów, mądre opinie i głupie obrazki dołącz do grupy Matki Dzikich Dzieci – to najfajniejsza grupa na fejsie: dużo wsparcia, zero hejtu A jeśli lubisz to, co robię – komentarz, lajk lub udostępnienie moich postów jest najlepszym sposobem, aby to pokazać Dziękuję!
Վոхрቢг теβуኹ հоኖи
Овክпሒռ μ
Етиትማկе оцекօր
Русጄсра σиሺፌшиյе ибр
Պ л суλуй
Одрикиլ оծጢዷащеч щохи
ጦубዳрիр мαр щофዱզօհի
У нጯкатю
Ωካ увсուኀиሦօռ
Зιскեֆαруሾ ሟսипсιቧ ա
Аж θрևւеւω υዒуք
Ψըλи еአе
ጵтኟρеյኡጉи тех
ገчобатвεбр шիскаκυпу
Ирሜнтиφоб чоገθቅኒդጋпс ретаδуξ
Б ծиጀաмፔщεደ ዖмоኀоρፒվθպ
Ларωճеդቶ թаλапεቺ
ምуйу եղетреኇ
ፌоնեпсα ሻ կэфыврихθճ
Վաዚևዛоժа ժαմыз ፂυкοсጀր
Ich zdaniem wypaleniu sprzyja przede wszystkim kultura indywidualistyczna. Jeśli rodzina nuklearna (tj. dwupokoleniowa) albo – co jeszcze trudniejsze – samotny rodzic żyje w odosobnieniu, wówczas nie ma wsparcia rodzinnego i społecznego. Jeśli pojawią się trudności, łatwiej może paść ofiarą wypalenia.
Rodzice wymagają wiele, bo płacą, ale zadowoleni często potrafią się hojnie odwdzięczyć. Wiedzą, że spędzające z nianią niemal cały dzień dziecko przywiązuje się do swojej opiekunki, a ewentualne rozstanie byłoby dla niego trudnym doświadczeniem Niania jest łącznikiem między potrzebami rodziców a dziecka. Wspiera w wychowaniu dziecka, ale tylko pod jednym warunkiem Zdaniem Katarzyny, niania nie jest od narzucania sposobu wychowania swojego podopiecznego. Jeżeli podejście rodziców do wychowania dziecka jest sprzeczne z jej zasadami, nie powinna w ogóle decydować się na współpracę Niania to multifunkcyjny pracownik Kiedyś niania była nieodłączną częścią rodziny. Mieszkając ze swymi pracodawcami, poświęcała opiece nad dzieckiem niemal cały swój czas. Służyła rodzicom pomocą we dnie i w nocy, towarzyszyła podczas wyjazdów i uczestniczyła w rodzinnych uroczystościach, przywiązując się do całej rodziny, z wzajemnością. Dziś nianię przyjęło się uważać za usługodawcę, który w zamian za wynagrodzenie, oferuje opiekę nad dzieckiem lub – jak precyzują niektórzy rodzice – przypilnowanie dziecka pod ich nieobecność. Takie podejście ma ogromny wpływ na ich oczekiwania wobec opiekunki. Niania ma być pracowita, uczciwa i dyspozycyjna, a przy tym kompetentna (mile widziane są studia pedagogiczne), doświadczona (najlepiej w pracy z dziećmi w wieku potencjalnego podopiecznego), cierpliwa, wyrozumiała, serdeczna i kreatywna, sypiąca jak z rękawa pomysłami na stymulujące rozwój dziecka zabawy. – Niania to taki multifunkcyjny pracownik – przyznaje Katarzyna, niania z 9-letnim stażem pracy, autorka bloga Świat Niani. – Jest i opiekunką, i pielęgniarką, do tego nauczycielką, animatorką zabaw czy chociażby po prostu przyjaciółką, towarzyszem, kimś bliskim, komu dziecko może zaufać i z kim nawiązuje relację. Nie da się jej traktować jak zwykłego, szeregowego pracownika, bo ma realny wpływ na rozwój i wychowanie małego człowieka – dodaje. Rodzice wymagają wiele, bo płacą, ale zadowoleni często potrafią się hojnie odwdzięczyć. Wiedzą, że spędzające z nianią niemal cały dzień dziecko przywiązuje się do swojej opiekunki, a ewentualne rozstanie byłoby dla niego trudnym doświadczeniem. Wszelkie nieporozumienia starają się więc wyjaśniać na bieżąco i polubownie. O ile jest to możliwe, bo – wbrew krążącym wśród rodziców i na internetowych forach przerażającym historiom z nieprofesjonalnymi, leniwymi i chciwymi nianiami w roli głównej – problemy na linii rodzice-niania bywają najczęściej nie tyle karygodne, co niezręczne. Co zrobić, gdy niania za bardzo wtrąca się w wychowanie dziecka? Iwona do dziś zastanawia się, czy spięcie, jakie miała z nianią swojej córki, było warte rozstania z nią, szczególnie, że nowej opiekunki, która "dotarłaby się" z małą, energiczną Julką, długo nie mogła później znaleźć. Niania Mania, jak nazywała panią Mariannę córka Iwony, była jedną z tych niań, które nie potrzebowały wykształcenia pedagogicznego i lat praktyki zawodowej, by sprawdzić się w roli opiekunki. Sama wychowała trójkę swoich dzieci, a całe swoje życie poświęciła rodzinie i prowadzeniu domu. Iwona szybko doceniła to podwójne doświadczenie. – Pani Marianna opiekowała się Julką, a oprócz tego z własnej woli, bo nikt tego od niej nie wymagał, od czasu do czasu coś uprasowała, posprzątała, upiekła ciasto czy ugotowała zupę – wyjaśnia. – Kilka razy prosiłam ją, by tego nie robiła, bo nasz budżet nie przewidywał dodatkowego wynagrodzenia za te prace, ale ona się uparła, że i tak nie ma co robić, gdy mała ucina sobie w ciągu dnia drzemkę, więc chętnie to zrobi, bo nie umie siedzieć z założonymi rękami. Odpuściliśmy więc. Przyznam zresztą, że to było bardzo miłe wrócić do posprzątanego domu czy zjeść kawałek pysznej, domowej szarlotki jak u babci – dodaje. Według Iwony to właśnie fakt, że wszyscy w domu traktowali nianię jak przyszywaną babcię sprawił, że Mania zaczęła angażować się w wychowanie Julki. – To nawet nie było takie klasyczne wtrącanie się, tylko wypowiadane pod pozorem grzecznych uwag lub luźnych refleksji komentarze. Coś w stylu: "Ja bym tak późno dziecka spać nie kładła, ale co ja tam wiem o wychowaniu dzieci" albo "Mała pytała o bajkę w telewizji, ale nie pozwoliłam jej oglądać, dziecko nie powinno w ogóle oglądać telewizji" itp. Początkowo Iwona z mężem puszczali uwagi mimo uszu, ale z czasem przybrały one nieprzyjemny wydźwięk. Raz niania powiedziała, że może gdyby Julka była karmiona piersią, nie chorowałaby tak często. Iwonie zrobiło się przykro, bo to nie był jej wybór, że nie miała pokarmu. Zresztą – to była ich sprawa. Po kilku takich sytuacjach z bólem postanowili pożegnać się z panią Manią. – Wolelibyśmy, żeby niania wspierała nas w naszych metodach wychowawczych, a nie była przeciwko nam – tłumaczy. Rolą niani jest być wsparciem dla rodziców w wychowaniu dziecku Dla Agnieszki Dolaty, byłej niani, właścicielki firmy szkolącej i rekrutującej opiekunki do dziecka Niania VIP, sprawa jest jasna: rolą niani jest być wsparciem dla rodziców w wychowaniu ich pociechy. – Niania jest łącznikiem między potrzebami rodziców a dziecka. Wspiera w wychowaniu dziecka, ale tylko pod jednym warunkiem – jeśli obie strony zgadzają się co do podejścia oraz wyznawanych wartości. Jeśli niania nie rozumie i nie jest otwarta na styl życia, sposób wychowania dziecka, wartości w domu, to nie będzie zgody i to tylko może wpłynąć negatywnie na rozwój dziecka. Niani potrzeba wiele empatii, nie tylko do samego dziecka, ale również do rodziców – wyjaśnia. Zdaniem Katarzyny, niania nie jest od narzucania sposobu wychowania swojego podopiecznego. Jeżeli podejście rodziców do wychowania dziecka jest sprzeczne z jej zasadami, nie powinna w ogóle decydować się na współpracę. – Podejmując się pracy w charakterze niani, trzeba mieć na uwadze, że podopieczny to dziecko, które już ma swoich rodziców i to oni kreują plan wychowania go. Jako nianie mamy w nim jedynie uczestniczyć, a nie zmieniać go czy co gorsza wypracowywać od podstaw. Zasada jest prosta – to rodzic narzuca główne metody wychowawcze i dobrze, jeżeli niania ma co do nich podobny punkt widzenia. Jeśli jednak opiekunce stanowczo nie odpowiadają metody rodziców, to sugerowałabym, aby w ogóle nie podejmowała z nimi współpracy. To nie miałoby najmniejszego sensu, konflikty i frustracje murowane – wyjaśnia. Sama w swojej dotychczasowej pracy miała szczęście trafiać na świadomych, współpracujących rodziców, którzy niejednokrotnie dzielili się z nią swoimi pomysłami i pytali o zdanie czy radę w różnych kwestiach. Ale zdarzyło jej się też pracować u rodziny, w której po dłuższym czasie udanej współpracy problemem stała się zbyt duża ingerencja rodziców w naturalny rytm dobowy dziecka – bardzo wczesne pobudki malucha i ograniczenie drzemki w dzień. – Starałam się rozumieć przyczynę zachowania rodziców i mimo mojego odmiennego zdania dotyczącego tej kwestii, nigdy im nawet słówkiem nie pisnęłam na ten temat. Przyznam jednak, że bywały momenty, w których rodziło to moją frustrację. Wprowadzone metody wcale nie łagodziły trudów wieczornego usypiania, a to ja przez kilka tygodni zostawałam niemal dzień w dzień po 9 godzin z rozdrażnionym i marudnym maluchem, który kolejno mniej więcej o 12 i 14 przechodził największe kryzysy, a niekiedy o 17 zasypiał rodzicom na kanapie. Przemęczone oraz "przetrzymane" dziecko i tak szalało do późnych godzin wieczornych. Niania nie zdecydowała się powiedzieć pracodawcom wprost, co myśli na ten temat. Starała się raczej sygnalizować zmiany w zachowaniu zmęczonego lub wypoczętego dziecka niż oceniać metody jego rodziców. – To była jedna z tych sytuacji, w której rodzice wcale nie liczyli na moją opinię, a jedynie na pomoc w realizacji ich planu, który uważali za najbardziej słuszny – dodaje. Fair play Trudności w relacji rodziców i niani nie zawsze dotyczą różnic w podejściu do opieki nad dzieckiem i jego wychowania. Czasem problemem jest jakość samej współpracy i jej warunki, które przestają zadowalać jedną ze stron lub być przez nią respektowane. – Miałam dwie sytuacje w swojej karierze, które mogę uznać za stresujące i mało przyjemne. Jedna z nich dotyczyła kwestii finansowych – mówi Agnieszka Dolata. – Przez prawie trzy lata dorywczo zajmowałam się dziewczynką. Miałyśmy niesamowity kontakt i moja relacja z mamą była bardzo dobra. Wiedziałam, że jestem dla niej wsparciem, ponieważ sama wychowywała córkę. Natomiast przyszedł taki moment, że mama nie chciała mi zapłacić zaległych pieniędzy i wszelkie próby komunikacji z nią nie pomogły, bym mogła te pieniądze uzyskać. Mama miała trudną sytuację rodzinną, którą rozumiałam, ale moje prośby na nic się zdały, rozmowy z adwokatem ani wezwanie do zapłaty też nie. Byłam w trzecim miesiącu ciąży – odpuściłam sprawę. Mama po roku do mnie się odezwała z przeprosinami, bo córka wielokrotnie o mnie pytała, ale pieniędzy do dziś nie otrzymałam. Chyba wciąż jest mi przykro, ale jeszcze bardziej jest mi żal dziewczynki, z którą miałam świetny kontakt. – opowiada. Magda zna problem z drugiej strony, choć w przypadku "jej" niani chodziło o podwyżkę, o którą opiekunka nie umiała poprosić wprost. Magda dowiedziała się o tym, gdy zapytała smutną od pewnego czasu pracownicę, co ją trapi. Okazało się, że niania nasłuchała się opowieści osiedlowych opiekunek o tym, ile zarabiają za swoją pracę i stwierdziła, że jej pracodawcy chyba nie są z niej zadowoleni, skoro zarabia mniej. – Wkurzyłam się. Z kilku powodów. Po pierwsze: nie mogliśmy do końca roku pozwolić sobie na zwiększenie wydatków związanych z opieką. Po drugie: chcieliśmy jej płacić więcej, bo szczerze uważałam, że ona właśnie na to zasługuje. Po trzecie: argument, że ktoś w tym samym zawodzie zarabia więcej, nie jest dla mnie argumentem. Po czwarte: inne nianie próbowały już kilka razy wyciągnąć od naszej informacje o tym, ile ona zarabia… Ostatecznie niania otrzymała podwyżkę od nowego roku, ale – jak przekonuje Magda – nie dlatego, że prosiła, ale dlatego, że zasłużyła. – Nasza niania Stasia to jedna z najserdeczniejszych osób, która Lenka miała okazję poznać. Energiczna pani koło sześćdziesiątki, posiadająca już własne wnuki. Lena pokochała ją jak własną babcię. To mnie utwierdza w przekonaniu, że to był słuszny wybór. Komunikacyjny priorytet Dla większości rodziców wybór niani dla dziecka jest potężnym wyzwaniem. Często wiedza i doświadczenie w pracy nie idą w parze z nienaganną postawą, a serce do dziecka – z szacunkiem do pracodawców i powściągliwością w wydawaniu własnych sądów. Kredyt zaufania, który dają zatrudnianej opiekunce, może okazać się wkładem, który szybko się zwróci, ale może też być chybioną inwestycją, która zrazi ich do najmowanej opieki. Także same nianie muszą zmierzyć się z częstymi uprzedzeniami i podejrzliwością pracodawców i wciąż udowadniać, że swoją pracę nie tylko kochają, ale i są do niej odpowiednio przygotowane. Jak jednak przyznaje Agnieszka Dolata, jeżeli podstawą pracy niani jest szczerość, chęć dzielenia się wątpliwościami i gotowość do rozmów po obu stronach, współpraca niani z rodzicami może być bardzo udana. Koniec końców kluczem dobrej, minimalizującej ryzyko konfliktów współpracy – prócz czytelnych i satysfakcjonujących zarówno nianie, jak i rodziców warunków – jest… zadowolenie dziecka. A na tym obu stronom powinno zależeć najbardziej.
Tytuł „Rodzina a wychowanie” suge- ruje, iż podjęta w nim została problematyka cji oraz zadań kobiety - matki w najwcześniej rodziny w aspekcie pedagogiczno-psychologicz- szej fazie życia dziecka oraz odniesienia ich do nym ze szczególnym uwzględnieniem funkcji ról pełnionych przez ojca w analogicznym oraz zadań opiekuńczo
Każda mama pragnie jak najlepiej dla swojego dziecka. Kiedy pojawia się ono na świecie, życie często wywraca się do góry nogami. Kobieta musi nauczyć się spełniać w nowej roli. Roli mamy. Nie jest to łatwe, gdy dookoła pojawia się wiele głosów, mówiących Ci jak masz wychowywać swoje dziecko. Chociaż rodzina chce tylko pomóc i doradzić, nie zawsze przynosi to zamierzony skutek. Teściowa wie lepiej Otrzymaliśmy wiadomość, w której Patrycja, mama rocznego Stasia, opowiedziała nam o swoim problemie. Odkąd jej synek pojawił się na świecie, relacje z teściową drastycznie się pogorszyły. Wychowuję 12-miesięcznego synka i czuję się świetnie w roli mamy. Mój mąż jest wspaniałym ojcem. Tworzymy bardzo zgraną rodzinkę i wszystko byłoby wspaniale, gdyby nie fakt, że od roku moje relacje z teściową bardzo się pogorszyły. Wcześniej darzyłyśmy się sympatią, a teraz nie mogę znieść jej obecności. Wszystko przez to, że wtrąca się w wychowanie mojego dziecka! Odkąd Staś pojawił się na świecie, moja teściowa oszalała na jego punkcie. Pewnie dlatego, że to jej pierwszy wnuk. Nie byłoby w tym nic złego, gdyby nie to, że non-stop mówi mi, jak mam się nim opiekować. Mieszka jakieś 20 minut od naszego domu, więc co drugi dzień wprasza się, by odwiedzić małego. Czasami wydzwania kilka razy dziennie i wypytuje ile Staś miał drzemek, co jadł itp. To jest strasznie męczące. "Według niej wszystko robię źle" Patrycja jest zmęczona ciągłymi wizytami teściowej, która cały czas mówi jej, jak powinna zajmować się synkiem. Co więcej, twierdzi, że sama wychowała trójkę dzieci, więc ma na ten temat dużą wiedzę i Patrycja powinna się od niej uczyć. Nie wiem już, jak mam z nią rozmawiać. Teściowa uważa, że wszystko robię źle, ponieważ jest to moje pierwsze dziecko i nie mam doświadczenia. Ostatnio powiedziała mi, że wychowała trójkę dzieci, więc powinnam jej słuchać, bo dzięki temu Staś wyrośnie na silnego mężczyznę, tak jak jej synowie. Szkoda tylko, że to było jakieś 20-30 lat temu! Zresztą jestem matką i najlepiej wiem, jak mam wychowywać swoje dziecko. Wiele razy poruszałam ten temat z mężem i prosiłam go, żeby porozmawiał ze swoją mamą. Żeby jakoś delikatnie wytłumaczył, że jej zachowanie sprawia mi ogromną przykrość i bardzo mnie męczy. On jednak uważa, że teściowa nie robi nam na złość i nie możemy mieć do niej pretensji o to, że chce nam pomóc. Ja już mam tego serdecznie dość! Jak mam się czuć, kiedy teściowa wmawia mi, że nie potrafię zająć się własnym dzieckiem? Wiem, że muszę w końcu powiedzieć stop, bo inaczej zwariuję. Boje się tylko, że mama mojego męża się obrazi, a mimo wszystko nie chcę żeby Staś stracił kontakt z babcią. Czy teściowa przesadza? Co w takiej sytuacja powinna zrobić Patrycja?
W proponowanej przez A. Roe typologii postaw przejawianych przez rodziców wobec dzieci występuje sześć typów postaw rodzicielskich (cyt. za M. Domańska, 1999, s. 21). Wyodrębniane w typologii postawy, bazują na dwóch podstawowych wymiarach- ciepło – chłód, które decydują o stosunku rodziców do dziecka. Autorka wyróżnia
Co zrobić, gdy teściowa wtrąca się w wychowanie dziecka?Twoja teściowa lub rodzice chcą “uchylić nieba” Twojemu dziecku, tym samym niszcząc to, co Wy, jako Rodzice, zbudowaliście do tej pory? Często próbują narzucić Wam swój sposób wychowania, z którym nie do końca się zgadzasz? Temat nieco drażliwy, jednak dla mnóstwa mam, które mnie obserwują, niezwykle aktualny!Czy Ty też zmagasz się z takimi sytuacjami, kiedy to dziadkowie często wiedzą wiele rzeczy “lepiej” w kwestii wychowania Twojego szkraba lub nie szanują zasad, które ustalasz z partnerem/ką? Jeśli tak, to koniecznie czytaj dalej! Z artykułu dowiesz się:Czy faktycznie jest tak, że rodzice są od wychowywania, a dziadkowie od rozpieszczania?O 3 historiach rodziców, takich jak Ty, którym udało się znaleźć złoty środek w sytuacji z teściami czy rodzice są od wychowywania, a dziadkowie od rozpieszczania?“Rodzice są od wychowywania, a dziadkowie od rozpieszczania” – znasz to powiedzenie? Zgadzasz się z nim?Z doświadczenia wiem, że są rodziny, którym takie zachowanie w zupełności odpowiada. Jednak są też tacy rodzicem, którym zależy, aby dziadkowie trzymali się pewnych zasad i szanowali decyzje rodziców co do tego, w jaki sposób wychowują pierwszy z brzegu: u babci można oglądać bajki zajadając czekoladę, a mama i tato nie pozwalają w domu na oglądanie elektroniki, a słodycze są tylko po co wtedy? Mama jest ta zła, a babcia dobra, tak? To dla Ciebie przykre, ale nie chcesz robić awantury. Jednak zazwyczaj jest tak, że to dobro dziecka jest ważniejsze, prawda? Wniosek? Dziadkowie mogą rozpieszczać – jak najbardziej! Jednak zwróćmy uwagę na to, żeby to rozpieszczanie nie było przekroczeniem granic i zasad, które Ty wprowadziłaś/eś jako rodzic. Jak znaleźć złoty środek? – 3 historie rodzicówWięc jak poradzić sobie z taką sytuacją, kiedy teściowa lub rodzice wtrącają się w wychowanie dziecka? Czy da się zrobić tak, żeby było dobrze dla wszystkich? Prawdopodobnie nie ucieszy Cię to, co teraz napiszę, ale nie ma jednego takiego rozwiązania, które sprawi, że wszyscy będą zadowoleni. ALE mam dla Ciebie trzy historie, które mogą być dla Ciebie inspiracją. Być może sytuacje, które przytoczę, będą podobne do Twojej. Opowiadam o nich w najnowszym odcinku z serii “Mam Chwilę”. Możesz zobaczyć go tutaj:Czy któraś z omówionych przeze mnie sytuacji brzmi znajomo? Dostrzegasz jakiekolwiek podobieństwa? Ja wiem, że takie sytuacje nie są proste… Wiem, że nie chcecie robić awantur i napiętej atmosfery… w końcu to Rodzina. Każdy chce żyć w zgodzie, spokoju i miłości. Jednak aby to było możliwe, ważne jest szanowanie granic i zasad każdej ze stron. Tu chodzi o dobro Waszego malucha. I Wasz wewnętrzny spokój. Może chcesz opowiedzieć o Waszych relacjach? Podpowiedzieć coś innym mamom? Podziel się swoimi przemyśleniami – gorąco Cię do tego zachęcam.
Toteż rodzina „wtrąca” się w wychowanie dzieci, ingeruje w zachowania uznawane w Europie za „prywatne”. W Japonii nie jest inaczej, mimo że coraz większego znaczenia nabiera rodzina „nuklearna”, para młodych + dziecko (dzieci). Japończycy przychodzący po poradę wraz ze swoimi odmiennokulturowymi współmałżonkami
Skłania to do sformułowania wniosku, że w wypowiedziach rodziców odnoszących się do procesu wychowania można zarejestrować wspomniane zjawiska i mogą stanowić one zagrożenie jego prawidłowego przebiegu. Co wpływa na rozwój dziecka. Należałoby również się zastanowić, co ma faktycznie istotny wpływ na wychowanie dziecka.
Niedziele, święta, urodziny, imieniny – to te momenty w ciągu roku, kiedy zbieramy się rodzinnie celebrując mniejsze i większe okazje. Zawsze przy tych okazjach dochodzi do starć międzypokoleniowych, o poglądy i zdania, o metody wychowawcze – bądź co bądź temat ponadczasowy. My, stosunkowo młode pokolenie rodziców, tych świeżo upieczonych ale nie przekraczających czterdziestki, żyjemy już o wiele inaczej niż nasi rodzice czy dziadkowie. Niegdyś rodziny zakładało się bardzo młodo, teraz jesteśmy głodnymi życia karierowiczami, którzy przed ustatkowaniem się, pragną rozwinąć skrzydła, poznać świat i się wyszaleć. Nie ma w tym absolutnie nic dziwnego, bo my jako pierwsze pokolenia możemy sobie na to pozwolić. Podróże są właściwie w zasięgu ręki, a chcieć to móc, więc nic tylko wyciągać ręce i brać pełnymi garściami. I starszyzna rodzinna to często popiera, mówiąc: Młodzi są, niech korzystają. Bajka wręcz. Kiedy już w gnieździe pojawił się dzieć lub ich dwójka, nagle zaczyna się okazywać, że sprawy przybierają inny odwrót. Pisałam już kiedyś o tym, że tam gdzie pojawiają się dzieci, tam pojawia się milion ekspertów od wychowania. Rozmowy ze starszymi pokoleniami zaczynają się i ucinają na farmazonach: ja to na wychowaniu dzieci zęby zjadłem albo ja wiem lepiej, wychowałam dwójkę / trójkę dzieci. Próba sił Przedstawianie swojego zdania na wychowanie dziecka, nie zgadzanie się ze starszyzną często skutkuje oskarżeniami o brak szacunku do starszych. Więc ja się pytam: od kiedy posiadanie i wyrażanie odmiennego zdania stanowi brak szacunku? Odkąd pamiętam, mianem szacunku określane było kulturalne odnoszenie i zachowywanie się w stosunku do kogoś. Odmienność zdania nie ma z tym nic wspólnego. Niestety w percepcji starszych pokoleń szacunek często wiąże się z okazywaniem bezgranicznego posłuszeństwa. A więc skoro babcia, dziadek czy ciocia tak właśnie uważają, to tak powinno być. Ostatnio na ścieżce zawodowej spotkałam świeżo upieczonego tatę. Opowiedział mi dosłownie w kilku słowach o tym, że za kilka dni będą chrzcić swoją córeczkę. Ale nie chrzczą jej, bo czują taką potrzebę, nie, absolutnie. Robią to zmuszeni przez babcię, która uważa, że nie ochrzczenie jej wnuczki jest dla niej absolutną obrazą i brakiem szacunku. Babcia katoliczka, niestety narzuciła swoje zdanie rodzinie, a oni wystraszeni sytuacją i gniewem babci, zdecydowali się urządzić chrzciny. Dalej oczywiście z małego przyjęcia, zrobiła się gigantyczna impreza, z wiadomych powodów (przecież wszystkich trzeba zaprosić, bo co ludzie powiedzą). Czy to rzeczywiście brak szacunku ze strony młodych, czy może próba sił i podporządkowanie sobie młodego pokolenia? Oczywiście nigdy nie zarzucałam personalnie nikomu ze starszego pokolenia błędów wychowawczych, nie mnie to oceniać, zwłaszcza, gdy o tym jak wychowywali dzieci pojęcia nie mam, bo świadkiem naocznym nie byłam. Nie znaczy to jednak, że popieram metody, które osobiście głoszą oraz jakie próbują narzucać. Wychowywanie (bardziej) świadome Nasi rodzice czy dziadkowie zakładali rodziny mając często mniej niż 20 lat, a więc można powiedzieć, że sami byli wówczas jeszcze dziećmi. Nie zmienia to faktu, że są przekonani że byli wtedy już bardzo dorośli, nawet bardziej niż obecni trzydziestolatkowie, że oni wiedzą wszystko lepiej i więcej. Dziś moment założenia rodziny oscyluje w okół trzydziestki. Zostając rodzicami jesteśmy po pierwsze o wiele bardziej dojrzali oraz zrównoważeni emocjonalnie (nie kierują nami buzujące hormony wieku nastoletniego), mamy już określone poglądy i plany życiowe, od dawna obrane kierunki, często stabilizację finansową. To wszystko wpływa na to, że wychowując dzieci, o wiele łatwiej jest nam uczyć je świata i życia oraz zapewnić bezpieczeństwo. Naszym atutem jest niewątpliwie większy dostęp do wiedzy związanej z wychowywaniem dzieci, oraz chęć wejścia w jej posiadanie. Chłoniemy ją zewsząd. My zwyczajnie jej potrzebujemy. Coraz rzadziej opieramy się na społecznych dowodach słuszności – zamiast obserwować otocznie, wolimy sięgnąć po opinię specjalisty. Nie interesuje nas podejście będzie jak będzie. To właśnie świadczy o znacznie dojrzalszym podejściu tego pokolenia. W dzisiejszej rzeczywistości bardzo dużą wagę przykłada się do rozmawiania z dzieckiem. Często, dużo i o wszystkim. To podstawa wychowywania, bo dzięki więzi, która budujemy w relacji z dzieckiem, zdecydowanie łatwiej przekazywać swoje oczekiwania czy stawiać granice, które stanowią podstawy odpowiedzialnego wychowywania. Komunikowanie tylko haseł nie wolno, nie można, zostaw, nie ruszaj, nie! – nie stanowią wychowywania, a tresowanie. Dziecko wymaga tłumaczenia i uczenia świata, a nie tylko nakazów i zakazów, bo to szybka droga do stracenia kontaktu. Wychowanie twardą ręką Niegdyś wychowanie ograniczało się do utrzymywania większej lub mniejsze dyscypliny. W czasach naszych dziadków i rodziców służył do tego skórzany pas lub twarda ręka. Niestety. Przemoc w wychowywaniu dziecka była na porządku dziennym, co teraz już jest nie do pomyślenia. A co ze stosowaniem klapsów i prawa dziecka do nietykalności cielesnej? Jeden powie, że to jeszcze nie przemoc, a niewinna forma upomnienia, inny że jest to niedopuszczalne. Moje stanowisko w tej sprawie jest bardzo sztywne – jestem absolutnym przeciwnikiem dyscyplinowania dziecka poprzez używanie siły. Chcesz bić? Zmierz się z kimś równym sobie. Co więcej uważam, że jeśli podniesiesz rękę na dziecko, to już przegrałeś bycie rodzicem, nie cofniesz tego. To już na zawsze zostanie w Waszej pamięci. I Twojej, i dziecka. Nie ma co się łudzić że dziecko zapomni, bo takich rzeczy się nie zapomina. Rodzicielstwo to sztuka cierpliwości, którą trenujesz latami. Wychowywanie dziecka to trudna sztuka. Ważne, aby być świadomym, że wszelkie podejmowane przez rodziców decyzje w mniejszym lub większym stopniu wpłyną na kształtowanie się charakterów oraz wspomnień z dzieciństwa. Dlatego wychowywać należy świadomie, mądrze oraz zgodnie ze sobą i dzieckiem, a nie zgodnie z oczekiwaniami innych.
Przeraża mnie to, boje się, że dziecko będzie brało z niego zły przykład. Przed ślubem obiecał mi, że będzie chodził razem do kościoła i nie będzie stawał na drodze wychowania dziecka w wierze. Chrzest dziecko otrzymało ale teraz coraz więcej kłótni w temacie. Strasznie wtrąca się teściowa ale zupełnie ma to odwrotny skutek.
Wątek: Czy wasi rodzice i rodzice waszych partnerów wtrącają się w wasze życie i wychowanie dzieci?? 11 odp. Strona 1 z 1 Odsłon wątku: 4015 Zaloguj się, aby móc głosować. Czy wasi rodzice i rodzice waszych partnerów wtrącają się w wasze życie i wychowanie dzieci?? Wyniki Tak 5 27,8% Nie 6 33,3% Czasami 7 38,9% Liczba głosów: 18 (Data wygaśnięcia: 2020-12-31 23:59:00) 29 stycznia 2013 14:24 | ID: 901070 Jak to jest u Was??U mnie bywało różnie. Ale było też tak,że jak zwracali nam na coś uwagę to po czasie człowiek przyznawał rację,ale pierwsza reakcja to było oburzenie z naszej strony. 29 stycznia 2013 14:27 | ID: 901073 Nie miałam takich sytuacji 2 Paulqa Poziom: Starszak Zarejestrowany: 24-08-2011 15:04. Posty: 14675 29 stycznia 2013 14:29 | ID: 901075 moja mama się nie wtrąca pomimo, że mieszka z nami... a teściowa to szkoda słów... ciągle słyszę powinnaś to i tamto - oczywiście kilka razy dosadnie zwróciłam jej uwagę żeby się nie wtrącała ale to jak mówić do słupa! ale całe szczęście rzadko ją widuję więc zaznaczyłam 'czasami' 3 Artika Poziom: Maluch Zarejestrowany: 18-09-2012 16:39. Posty: 4749 29 stycznia 2013 14:43 | ID: 901083 Ojej ile razy ja to słyszę.... Niby mama Grześka stara się nic wiele nie mówić, ale za to robi wiele kompletnie nie po naszej myśli i mimo że Greg zwracała jej już nie raz uwagę, złościł się, tłumaczył to niewiele to daje. Ona uważa że wie pod tym względem najlepiej, a to jest jedna z gorszych form rozpuszczania dziecka (oczywiście wszystko najczęściej tyczy się córki Grześka, ale i o Dorotce wiele się nasłuchałam szczególnie w kwestii jej zdrowia a i tak okazało się że moja intuicja najlepiej poprowadziła mnie w drodze do diagnozy i leczenia). Moja mama do drugiego roku życia Dorotki ciągle mówiła tego nie rób bo to za małe dziecko tamtego nie rób i dopiero po poważnej rozmowie (gdzie przyznała, że ona sobie świetnie zdaje sprawę że jestem dobrą matką, ale ona jest babcią i ma dożywotnie prawo rozpuszczania wnuczki ) trochę zbastowała i teraz mniej ingeruje, choć w kwestiach zdrowia Dośki to niemalże kwoka straszliwa ;) Ja osobiście uważam, że troska babć i dziadków jest jak najbardziej wskazana - od tego są, żeby bardzo kochać swoje wnuki, ale niech jednocześnie przy tym nie wchodzą w paradę metodą wychowawczym ich dzieci bo tak naprawdę cierpią ich wnuki przy tym (nie wiedzą kto ma rację, albo wyśmienicie ćwiczą swoją zdolność manipulacji ;) ) 4 etka Poziom: Starszak Zarejestrowany: 15-01-2010 08:37. Posty: 2849 29 stycznia 2013 15:45 | ID: 901115 Moi rodzice od wielu lat nie wtrącają się w moje życie. Mama wie, że jak mam problem i potrzebuję jej rady, to zadzwonię i sie zapytam. Była teściowa, od czasu rozwodu też się nie wtrąca. Czasem zadzwoni i zapyta się, czy chłopcy są zdrowi i czy wszystko w porządku. A przyszła teściowa nie chce mnie ani moich dzieci znać - więc nie mam problemów z wtrącaniem się. 5 Sonia Poziom: Pełnoletnia Zarejestrowany: 06-01-2010 16:15. Posty: 112846 29 stycznia 2013 16:26 | ID: 901139 Zaznaczyłam jedną odpowiedź, ale nie powiem jaką:))) Pewnie, że tak:))) Ale ja robię swoje i jeśli juz jest czegos za dużo, zwracam uwagę. 29 stycznia 2013 16:28 | ID: 901141 Od od mojej mamy i tesciow dzieli nas 1600km wiec nie bardzo maja jak ingerowac w nasze 'czasami' bo zdarza sie ze probuja cos nam delikatnie mowiac 'doradzac'. 7 Marietka Poziom: Maluch Zarejestrowany: 29-01-2012 21:55. Posty: 28005 29 stycznia 2013 16:28 | ID: 901143 teściówka mieszka okolo 600km ode mnie wiec ma tyle do gadania co sie pośpiewa przez telefon... a z matka moja nie gadamy. 8 Kasia Sadowska Zarejestrowany: 13-12-2012 17:22. Posty: 2286 29 stycznia 2013 21:12 | ID: 901384 Moja teściowa rozwaliła moje małżeństwo i bardzo się cieszy,że jej się udało 9 Wxxx Poziom: Przedszkolak Zarejestrowany: 17-12-2009 21:50. Posty: 9899 29 stycznia 2013 21:41 | ID: 901405 Moja teściowa się nie wtrąca, ona wcale się nami nie interesuje zbytnio. Odwiedzamy ją raz na jakiś czas, ona do ns nie zagląda wcale, nie czuje takiej potrzeby chyba, o wnuki nie pyta, nawet jak ich długo nie widzi. Jeśli chodzi o moją Mamę, to z nią mieszkamy i oczywiście wie o wszystkim co się u nas dzieje (a dzieje się dużo odkąd dziewczyny dorastają :-) ) i zdarza się, że komentuje niektóre sytuacje 10 anka_ego Poziom: Przedszkolak Zarejestrowany: 18-12-2010 09:16. Posty: 645 29 stycznia 2013 22:17 | ID: 901442 Moja mama raczej się nie wtrąca, zdarzyło jej sie parę razy udzielić dobrych rad ale nie było to natarczywe. Za to teściowa z którą mieszkamy... na temat wychowania i opieki nad synkiem ani słowa, ale w nasze życie ingeruje mocno, niestety. Nie będę sie tu roztkliwiac i uskarżać ale jak kiedys wybuchnę to wszystkie uslyszycie 29 stycznia 2013 22:34 | ID: 901447 Wydaje mi sie, ze dobre rady, to nie odrazu wtracanie sie. Chociaz czesto, wiele osob, odbiera jakies rady przede wszystkim tesciowych jako atak, a czasem to zwyczajna troska, tak jak swojej mamy. Moja mama czasem mi cos mowi, co powinnam czego nie (w kwestii dziecka),ale i tak robie to co uwazam za sluszne, chociaz analizuje rady, tesciowa gdy bylismy u niej na wakacjach, czasem przesadzala, ale nie wiem, czy to tez nie moje odczucia, bo wiadomo inaczej odbiera sie rady mamy inaczej tesciowej, chociazby niewiadomo jak dobra byla. Czasem takie zainteresowanie jest dobre, bo jak go nie ma to w wielu rodzinach dzieje sie tragedia- bo np. nikt nic nie zauwazyl niepokojacego.